czy bez studiów ludzie mogliby być mądrzejsi

Filozofia społeczna, psychologia społeczna, etyka, antropologia kulturowa
ODPOWIEDZ

czy bez studiów ludzie mogliby byæ m±drzejsi

tak
3
50%
nie
3
50%
 
Liczba głosów: 6
Jozek

czy bez studiów ludzie mogliby być mądrzejsi

Post autor: Jozek »

... już w przedszkolu, można prawa przyrody poznawać i widzieć to co dopiero naukowcy zaobserwują po latach i na neciku napiszą . . .
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Mądrość nie leży w rodzajach wykształcenia, w zgoła żadnym. Jednak ocenić to, czy żałuje się pobrania jakiegoś, czy nie żałuje można tylko po odebraniu takiego.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Instrumentalizacja wiedzy w systemy nauczania nie jest wcale prosta do ocenienia czy wyrządza więcej pożytku czy szkody. Wiedza tak ujęta po prostu łatwiej podlega publicznym lustracjom. Nie od dzisiaj wiadomo, że postawienie na względność traktowania czegoś jako wiedzy doprowadza wcześniej czy później do indoktrynacji, przymusu jej aprobaty, która nawet nie musi mieć wówczas nic wspólnego z przyswojeniem, ogarnięciem rozumem, tylko zamienia się w wyznanie, że to czy tamto się akceptuje.
Chociaż wielu religiom udaje się bronić przed tym zarzutem, że bynajmniej, bo to ich nauczanie prowadzi wprost do osiągnięcia wiedzy, to ze znajomości tylko dziejów Jezusa wiemy, że przyszedł położyć kres klepaniu wszystkiego na pamieć i mnożeniu interpretacji na interpretacjach przez dopełnienie nauki teoretycznej, czyli praktykę. A więc że żadna religia/nauka sama w sobie takiego uzdolnienia nie posiada, aby zauważyć kiedy błądzi, sieje herezję i ciemnotę.
Wdrożenie kryteriów praktycznego odmierzania prawdy i fałszu to swoiste usuwanie tajemnicy/ jej rozwiązywanie empiryczne. A tym samym poddające się oglądaniu, weryfikowaniu. Oczywiście stąd do wykorzystywania wiedzy przeciwko ludziom daleka droga, a jednak w praktyce właśnie tak się dzieje.
Dlaczego?
To jest największy i niespodziewany minus jaki wynika z nauczania systemowego.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
mac77
****
Posty: 290
Rejestracja: ndz mar 29, 2009 1:00 am
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: mac77 »

Nie mam tyle sympatii do Józka oraz jego własnych teorii i problemów,
stąd też zaliczam ankietę jak i pole do dyskusji jako temat z kategorii: Czy bez wynalezienia koła jeździlibyśmy szybciej?
Oczywiście można o tym dyskutować, ale po co ??
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

@mac77
Chociaż mnie samej wydaje się, że Józek z podejścia zachowuje się jak troll, który chce tylko robić zadymę jajogłowym, a nie dyskutować, to w gruncie rzeczy dużo z podejmowanych przez niego tematów, to rzeczy ważne. Właściwiej częściej, kiedy jest taki anty, czyli bardzo sobą, niż sili na naśladownictwo. Ale nie miejsce tu na dziwienie Józkiem.
Kondycja nauki nie jest dobra. Zamienia się to wszystko w zliczanie znaków, książek i bzdurnych statystyk o obecnościach na konferencjach. Uczeni, którzy kładli koła milowe w poznaniu świata i ludzi, byliby w tym systemie już dawno zmiażdżeni, wyeliminowani, to może gdzieś przy okazji tak radykalnej dyskusji wypłynęłaby przyczyna takiego zmałpienia?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
mac77
****
Posty: 290
Rejestracja: ndz mar 29, 2009 1:00 am
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: mac77 »

Uważam że warto dyskutować na każdy temat, na który ma się coś sensownego do powiedzenia..Wybacz ale:
... już w przedszkolu, można prawa przyrody poznawać i widzieć to co dopiero naukowcy zaobserwują po latach i na neciku napiszą . . .
z pewnych względów nie podchodzę do takich postów poważnie, musiałbym chyba skończyć pedagogikę ze specjalnością nauczanie początkowe, aby zdystansować się do takich wypowiedzi i doszukiwać się w nich sensu.
Rozumiem potrzebę dyskusji nt nauki, z opowiadań znajomych znany jest mi klimat środowiska,ale wybacz nie można poważnie traktować
tematu : " Czy bez studiów ludzie byliby być mądrzejsi ?"
Jeżeli taki byłby tytuł felietonu Stommy chętnie bym przeczytał.
Stąd też poważne - bo tak odbieram Twoje wypowiedzi, uważam że tylko napędzają koniunkturę na tego typu posty.Moim zdaniem wypowiedzi Józka albo należy negować, albo ignorować, czego jak widzę nauczyli się już nawet nowi forumowicze
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

czytając newsy typu:
Michał zarabia ponad 4 tys. złotych miesięcznie. Skończył zawodówkę, montuje instalacje sanitarne. Na pytanie, czy nigdy nie myślał o studiach, śmieje się i z rozbrajającą szczerością odpowiada: "A po co?".Może i ma rację. Zarabia mniej więcej tyle, co lekarz i dwukrotnie więcej niż nauczyciel , nie wspominając już o psychologach i pedagogach.
Dochodzi często do takich absurdów, że specjalista układający kafelki w łazience może zarobić więcej niż lekarz ratujący życie.
źródło
to zastanawiam się kto "kipi" madrością planując "karierę zawodową" osoba decydująca się na szybką edukację w kierunku zdobycia konkretnego fachu a po szkole czeka na taką osobę kilka ofert pracy z pensją właśnie 4-6tyś. zł, czy osoba która decyduje się na studia np humanistyczne, by po nich zarobić 2tyś. zł i nieustannie się dokształcać by nie wypaść z rynku, lub też po tych latach edukacji chowa dyplom do szuflady i idzie pracować za kasą w markecie za jeszcze mniejsze pieniądze, "klasa średnia" to nie bardzo, no ale kurna co "inteligencja" to "inteligencja" :roll:
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Przy bardzo poważnym, badawczym podejściu do tematu, trzeba by znaleźć kryterium mądrości, czy jest ona bardzo związana z pragmatyzmem, jak pokazuje Tomek, czy nie.
Jak na moje zainteresowania temat jest bardzo głęboki, może nawet aż za trudny i wyszłyby nie tyle rozstrzygnięcia z takiej analizy, co różne wartościowania wiedzy np. czy przejawia ją ten, który robi coś dla siebie, czy ten, ktoś obraca ją ku służeniu innym. Bo w gruncie rzeczy opcja łączenia tych dwóch w jedno wydaje mi się bardzo niewiarygodna.
Porównanie intelektu przedszkolaka do intelektu naukowca nie za bardzo mnie razi, bo to ci sami ludzie chodzą do przedszkola i na studia, a wyrobienie określonej percepcji i umiejętności w końcu jest możliwe tylko na określonym potencjale, którym jest już dziecko. Jakby tego dziecka nie nauczyć, że ze spisywania tego co widzi i rozumie bierze się kasa, to teoretycznie czyjemu rozwojowi stanęłoby tym na przeszkodzie? Drugiemu przedszkolakowi, który ma tą samą szansę oglądać? W tym założeniu, że naukowiec z zasady góruje intelektualnie nad samym sobą innego etapu rozwoju tkwi jeszcze forma poróżnienia ludzi ze sobą, że to każdy i tak od małego ma skłonność co innego wiedzieć, dlatego trzeba mu o tym opowiadać/pisać.
Dążenie do jedności w wiedzy, a zgoda na jej brak (jedności), to są bardzo różne podejścia do mądrości. Oczywiście, że nie podnoszone przez Józka, ale czy nie można go czasem wykorzystać? :wink:
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
mac77
****
Posty: 290
Rejestracja: ndz mar 29, 2009 1:00 am
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: mac77 »

Moim zdaniem materialna gratyfikacja z posiadanego wykształcenia jest wprost proporcjonalna do obowiązującej koniunktury. Jeżeli nie ma popytu w danej gałęzi gospodarki, osoba z wykształceniem wyższym ( tym prawdziwym, a nie papierowym;)) szybciej odnajdzie się na rynku, w taki czy inny sposób, niż bohater dzisiejszego artykułu na onecie..
Wielokrotnie miałem do czynienia z osobami z wyższym wykształceniem, które starały się o stanowisko bądź słabo powiązane z wykształceniem, bądź dalekie od ich ambicji, ale z reguły " dawały radę" i nawet jeśli po pewnym czasie odchodziły do innych firm, zawsze uważałem że było warto z nimi współpracować.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Z kolei z moich doświadczeń wynika, że tak inne umiejętności niż wynikające z odbycia jakichkolwiek studiów wpływają np. na łagodzenie waśni (rozwalających każdą pracę i współpracę czy związki), zniesienie jakiegoś trudu, krytyki itd., że trudno mi widzieć sprawiedliwość w wyróżnianiu mądrości jednego nad drugim w oparciu o samo wykształcenie. Nie ono rodzi życzliwość do ludzi, a człowiek sam dla siebie nic nie znaczy z nie wiadomo jakim komputerem na szyi, szczególnie, gdy wokół już tylko wojna szaleje z powodu samych takich komputerów.
A co tam za sensacyjna osoba na onecie (ja jestem z tlenu)?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

może by tak dokonać próby zdefiniowania "mądrości", bo nie zawsze ona musi iść zapewne w parze z wykształceniem :cool:

więc ktoś mądry, czyli jaki?
mac77
****
Posty: 290
Rejestracja: ndz mar 29, 2009 1:00 am
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: mac77 »

Pewnie posiadający zespół cech, uważanych przez określoną zbiorowość za warunek wystarczający do bycia mądrym przy jednoczesnym dużym prawdopodobieństwie że dysponuje szeroko rozumianym darem predykcji zdarzeń..albo coś w tym sensie ;)
FrancisBegbie
*****
Posty: 596
Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am

Post autor: FrancisBegbie »

może by tak dokonać próby zdefiniowania "mądrości", bo nie zawsze ona musi iść zapewne w parze z wykształceniem :cool:

więc ktoś mądry, czyli jaki?
Jeżeli bez studiów (jeżeli przyjmujemy w ogóle taką opcję), ktoś może być mądrzejszy to automatycznie wyznacznikiem wykształcenie być nie może.
... już w przedszkolu, można prawa przyrody poznawać i widzieć to co dopiero naukowcy zaobserwują po latach i na neciku napiszą . . .
Tym się różni "obserwacja" czy mierzalność naukowa od potocznej - nie jest przypadkowa i nie jest subiektywna ;)
ODPOWIEDZ