z pamiętnika absolwenta

gdzie studiować i dlaczego socjologię, gdzie zdobyć dodatkową wiedzę socjologiczną
ODPOWIEDZ

Czy żałowałeś kiedyś, decyzji o studiowaniu socjologii?

Tak, dalej żałuję
1
17%
Czasami tak
0
Brak głosów
Nie
1
17%
Zdecydowanie nie
2
33%
Inna odpowiedź
1
17%
Opcja dla osób, które nie studiowały socjologii, a odczuwają silną potrzebę oddania głosu w ankiecie :) np. żal za niestudiowaniem socjologii...
1
17%
 
Liczba głosów: 6
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

z pamiętnika absolwenta

Post autor: socjopat »

skończone studia socjologiczne i co dalej?

6 lat studiowałem socjologię, z wyróżnieniem ukończyłem studia licencjackie a potem również z wyróżnieniem ukończyłem studia uzupełniające magisterskie. Jestem socjologiem, ale poza tym forum socjologią się nie zajmuję i zapewne nigdy nie będę.
Czy ponownie wybierając kierunek studiów zdecydowałbym się na socjologię? Tak! - chociaż planów zawodowych z socjologią nie mam żadnych :neutral: No ale ja studiowałem dla przyjemności a nie dla kwalifikacji zawodowych, gdyż zawodowo realizowałem się jeszcze przed rozpoczęciem studiów.

Młodym ludziom, którzy jeszcze nie wiedzą co chcą w życiu robić odradzam studia socjologiczne, to, że na socjologii nie ma matematyki to nie jest wystarczający powód by w to brnąć.

Znam osoby, które po studiach socjologicznych, pedagogicznych czy też politologicznych sprzedają obuwie w centrach handlowych, czy też wykładają towar w markecie, zarabiając po 1500zł, bo przecież z czegoś trzeba żyć, rachunki się same nie zapłacą.
Żadna praca nie hańbi, no ale kto by chciał pracować spędzając wiekszość swojej aktywności w ciągu dnia bez dostępu do światła dzienego :idea:

Myślcie więc wybierając kierunek studiów :arrow:
FrancisBegbie
*****
Posty: 596
Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am

Post autor: FrancisBegbie »

Ja nadal żałuję wyboru studiów socjologicznych, z uwagi na fakt, że przedłużyłem sobie ten etap życia o kolejne 2 lata. Stanowczo twierdzę, że 3 lata powinny wystarczyć (dalej przecież sam możesz się dokształcać).

Jedyną nadzieję w socjologii jako pracy (dobrej pracy) widzę kogoś, kto brnie w empirię i to ortodoksyjnie. Metodologia, metody i SPSS to przyszłość ew. pracy z niezłym zarobkiem (chociaż to też nie jest konieczność).

Jeżeli zaś chodzi o same studia socjologiczne - dla mnie (byłem na 3 uczelniach) to kompletna pomyłka. Zastanawiam się właściwie czy studia (poza samorozwojem) są teraz chociaż w minimalnym sensie potrzebne człowiekowi... jestem już studiowaniem (dziennym) tak zmęczony, że nie jestem w stanie wydobyć z siebie chociaż odrobinę dobrej energii. Nie studiowałem na uczelniach prywatnych i nie studiowałem zaocznie - z opowieści tych co słyszałem, nie jest lepiej niż na dziennych wręcz przeciwnie. Wina leży po obu stronach - to co Tomku wspomniałeś - studia bez matematyki to nie powód by brnąć na socjologii czy w ogóle w studia. Z drugiej jednak strony - karda akademicka jest tak daleko posunięta w swym zakłamaniu i beznadziei, że właściwie nie wiem dlaczego jeszcze Ci ludzie wymagają od kogokolwiek czegoś w rodzaju szacunek (jeżeli nawet jednostka jest ok, to widzi przecież, ze jego ziomkowie kompletnie łamią etos tego "zawodu" czy misji..) - widzi i nie reaguje.

Studia już chyba tracą klimat, na socjologii nie spotkałem dużo osób, które są typem "socjologa" (nie mówię o pracy, ale o podejściu socjologicznym - społecznym - otwartym - tolerancyjnym). Nie widzę w ludziach pasji studiowania socjologii, dużo się mówi, mało robi a wymaga się najwięcej od posiadanego post factum papierka... W dodatku dziwnie człowiek się czuje, który mówi, że go coś interesuje, że robi to nie dla ocen ale dla samego siebie - staje się tym "innym".

Jeżeli ktoś nie chce się samodoskonalić a myśli jedynie o porządnym zarobku - już nawet nie pracy - ale zarobku, nie polecam studiów społecznych - czy szerzej - humanistycznych. Strata czasu, przez 5 lat można odbyć tyle kursów i nabyć taki bagaż doświadczeń, że wybór studiów tego typu poprowadzi Was tylko do obrzydzenia samym sobą. Kryzys przychodzący po 3 roku studiów dopadnie Was tak, że będziecie się na siłę ratować (tak jak to zauważam u siebie - wybierają ludzie szkoły policealne typu farmaceuta, masażysta, kosmetyczka... i nie z uwagi tylko na zarobek, ale z tego względu, że właściwie ich to bardziej interesuje, przyjemniej im się myśli o swoim życiu siedząc nawet po tytule "technika masażysty" i pracując jako masażysta a niżeli po tytule mgr socjologii...

Zastanówcie się ludzie bo szkoda Waszych 3 czy 5 lat...
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Dorzucę się z głosem ambiwalencji, czyli jednoczesnym widzeniem korzyści i strat.
Do korzyści zaliczam rozumienie charakteru nauki, czego kompletnie nie wynosi się z podstawówki i szkół średnich, a w minimalnym stopniu lub żadnym z innych dziedzin studiowania. Po niczym jak po socjologii nie wie się tak dotkliwie, że nauka to gigantyczna kłótnia, a stan wiedzy to kocioł. Bez socjologii myśli się, że to jakiś monolit o różnych gałązkach, które się zgłębia lub rozwija na miarę swoich talentów. Gdy socjologa w dyskusji, ktoś chce znokautować zdaniem "To jest niezgodne z nauką", to jest na niego głęboko impregnowany. Plus.
Gdy w reklamie słyszy zwroty, że "naukowcy odkryli", "badania naukowe potwierdzają", to z automatu wie, że to chwyty na tych z małym lub ścisłym wykształceniem, bo drudzy naukowcy odkryli coś dokładnie przeciwnego, a badań na podważenie tych jakoby już coś potwierdzających dałoby się wymyślić jeszcze z dziesięć. Drugi plus.
Socjologowie nie są poddawalni gradacjom, który z nich opanował więcej wiedzy, a który mniej, tylko dzielą bardzo klarownie na tych uzdolnionych do samodzielnego myślenia lub nie, ponieważ ich zadaniem jest albo wymyślenie wszystkiego od nowa, dlaczego życie społeczne kręci się tak, a nie inaczej, albo spawozdawczość w zakresie istniejących metod badawczych, poglądów i teorii. A to akurat tylko fakt. Nie wiem, czy plus, czy minus.
Minusem - nie tyle ze studiowania socjologii, co samej technokracji w nauce - jest jałowość w przekładaniu się na jakość życia ludzi, którzy tej socjologii nie przerobili i nigdy nie poznają. Socjologia z tym swoim pędem do rozumienia wszystkich ról społecznych istnieje sobie, a człowiek je pełniący sobie. Sztuka dla sztuki. Socjolog nie otwiera gabinetów z poradnictwem o systemach sprawowania władztwa, znaczeniu konfliktów na zmiany społeczne itd itp. A może powinien przynajmniej parytety w sejmie dla siebie wywalczyć :wink: , bo on ma teoretycznie większy wgląd w skutki decyzji dla całych społeczeństw, niż wysoko ceniony w parlamencie ekonomista czy prawnik lub politolog.
To że wolałabym widzieć korzyść materialną z tego, że studiowałam właśnie socjologię, a nie stomatologię też prawda. Ale taka natura ludzi, że łatwiej im wynagradzać tych, którzy potrafią podreperować ich samych, a nie ich jako wspólnotę. Co zrobić? Wymordować psychiatrów jak Kaim Abla?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
mac77
****
Posty: 290
Rejestracja: ndz mar 29, 2009 1:00 am
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: mac77 »

Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie, to nie żałuję,
ale dlatego że nie jest to mój zawód. Polibuda nauczyła mnie myślenia i zaradności, a socjologia pozwoliła skuteczniej wcielać wiedzę w życie.
Tyle w skrócie Cool
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

ja gdybym mógł cofnąć czas nie zdecydowałbym się na uzupełniające magisterskie z socjologii, było to powielanie tego samego co już było wcześniej na licencjacie, który w moim przypadku i tak trwał 8 semestrów :roll:
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Też racja. Trzeba to podkreślić, że magisterki od licencjatów się nie różnią, jeśli ktoś miałby takie wyobrażenia, chyba nawet są łatwiejsze, chociaż to oczywiście może być złudzeniem z uwagi na nabycie wcześniej jakiegoś zasobu wiedzy.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

U mnie na studiach poziom magisterki był niższy niż na studiach licencjackich, ku uciesze tych po adminiastacji, zarządzaniu i inżynierii produkcji, politologii, turystyce i rekreacji, politologii, dziennikarstwie i czym tam jeszcze, a szczerze mówiąc do dla absolwentów studiów licencjackich z socjologii było trochę trudniej niż dla tych po administarcji czy zarządzaniu (których była przynajmniej połowa na roku), gdyż połowa przedmiotów na SUM z socjologii to były wszelkie rodzaje zarządzania, których studenci socjologii na lic. nie przerabiali w odróżnieniu od reszty rocznika :twisted:

Ktoś kto układał program studiów chciał zapewne by absolwencji socjiologii nauczyli się czegoś innego na SUM, trochę im to jednak nie wyszło, bo osoby po zarządzaniu czy administracji, którzy uzyskali dyplom magistra socjologii, słabo się chyba w te dwa lata do bycia socjologiem mięli okazję przygotować, no ale taki jest system :idea:
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Na to wygląda, że do socjologii można dojść dużo lżejszą dróżką, niż wałkując ją od początku. Bo w Warszawie na Uniwersytetach jest tak samo, tylko UW robi teoretycznie piekielnie trudny wstępny egzamin dla dochodzących z innych kierunków.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
FrancisBegbie
*****
Posty: 596
Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am

Post autor: FrancisBegbie »

Tomek, a zmieniłeś po lic uczelnię? bo jeżeli nie to wcale nie ma się czemu dziwić, że to samo masz ponownie:)? Jestem teraz na KUL i wiem, że oni to samo mają np. zamiast ćwiczeń to konwersatorium z tego samego i wałkują powiedzmy to samo.

PS: Mimo łatwego "wejścia" nie mają nadrobić różnic programowych? przynajmniej ten twardy kanon? (metody, metodologia, wts, hms?, spss, historia filozofii ? i coś tam jeszcze...)
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

Nie zmieniałem uczelni, ale ci którzy z mojego rocznika poszli na Uniwersytet Śląski mieli jeszcze łatwiej, bo to co tam (UŚ) mięli na SUM u nas było na licencjacie, więc im wszystkie oceny przepisali i właściwie przez te dwa lata SUM tylko pisali pracę mgr a my męczyliśmy sie z tym całym zarządzaniem (jakością, przedsiebiorstwem, strategicznym, projektem itp) no i gospodarką przestrzeną :twisted:
PS: Mimo łatwego "wejścia" nie mają nadrobić różnic programowych? przynajmniej ten twardy kanon? (metody, metodologia, wts, hms?, spss, historia filozofii ? i coś tam jeszcze...)
Nie, nie muszą nadrabiać niczego! przynajmniej tam gdzie ja studiowałem :cool:
Dziwne są przepisy, przy zmanie uczelni w toku studiów masz różnice programowe i za każdy przedmiot różnic ekstra płacisz, a tu nic, zaczynasz drugi stopień i mało który wykładowca czepia się inżyniera, że nic nie wie z wstępu do socjologii :grin: Mówia tylko, "trudno, takie są przepisy, to co robić" i rozkładają ręce.
Z drugiej strony, gdy chciałem iść na pedagogikę na SUM to wyliczyli mi tylko 3 przedmioty do zaliczenia (pedagogiczne) i miałem na to mieć dwa lata czasu - więc i pedagogiem w Polsce można zostać w dwa lata :wink:
FrancisBegbie
*****
Posty: 596
Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am

Post autor: FrancisBegbie »

No to chyba tam w Twoich terenach jest gorzej niż u mnie ;O - chociaż sądziłem, że jest tutaj najgorzej jak może być..

Na pedagogikę nie przyjęli mnie chociaż miałem ponad 70% godzin z SUM - tak jak pisałem 2 razy przyjęli i 3 razy wyrzucali (ostatecznie - wyrzucili mnie z pedagogiki specjalność ZZL). Socjologię (żeby było śmieszniej) robiłem ze specjalnością socjologia rynku pracy - więc to była z mojej strony jedynie formalność by dostać papierek z ZZL. Niestety.. nie udało się. (UMCS)

Na SUM u mnie sam musiałem nadrabiać z historii filozofii (roczny egzamin), a znajomi z KUL z np. filozofii, pedagogiki mieli jeszcze masę tego tj.

- Statystyka
- Analiza zawartości i treści w badaniach socjologicznych
- Mikrostruktury i procesy społeczne w różnych perspektywach teoretycznych
- Metody badań społecznych
- Zastosowanie pakietu IBM SPSS w analizie danych empirycznych
- Współczesne Teorie..
- Historia Socjologii..
- Socjologia makrostruktur i ruchów społecznych
- Historia Filozofii
- Zaawansowane techniki komputerowej analizy danych

Oraz w zależności do jakiej katedry trafiłeś na sem, jeżeli nie miałeś tego przedmiotu wcześniej albo w trakcie np. Antropologia społeczna, Filozofia Społeczna, Socjologia Moralności to musiałeś to nadrobić.

Ja miałem teraz przez rok ok. 27 egzaminów + konwersatoria. Do tego należy doliczyć wstępniak do egzaminu, który często się pojawiał np. w formie zaliczenia lektur w połowie semestru. Oczywiście patrzyłem na ich plan to niestety - przedmioty do nadrobienia były znacznie mniej treściwe niż te, które ja robiłem na mojej małej, prowincjonalnej uczelni :).

Teraz już wierzę wykładowcom, którzy mówili, że nie było u nas poziomu wcale niższego wręcz przeciwnie.
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

no widzisz a jakbyś przyjechał na Śląsk tak jak planowałeś (o ile pamiętam) to nawet z dyplomem inżyniera nie miałbyś różnic :grin:
ODPOWIEDZ