*Ze względu na brak obsługi na forum czcionek hebrajskich usunięto tytuły artykułów i nazwisko autora, pozostawiając tytuł gazety i datę publikacji.Zgodnie z przyjętym stereotypem, nasz kraj jest "ziemią przeklętą" i żydowskim cmentarzem pełnym antysemitów. Może nas zastanawiać fakt, dlaczego podobnej opinii nie mają Niemcy, cieszące się w Izraelu ogromną estymą.
Izraelczycy należą do najwięcej podróżujących narodów na świecie, jednak Polska w dalszym ciągu pozostaje dla nich białą plamą na mapie. Zgodnie z przyjętym stereotypem, nasz kraj jest "ziemią przeklętą" i żydowskim cmentarzem pełnym antysemitów. Może nas zastanawiać fakt, dlaczego podobnej opinii nie mają Niemcy, cieszące się w Izraelu ogromną estymą. O ile Berlin jawi się w oczach Izraelczyków jako stolica europejskiej kultury, o tyle Warszawa pozostaje kulturalną prowincją.
Paradoksalnie, niechęć do Polski po upadku żelaznej kurtyny tylko się umocniła. To wtedy zaczął się wysyp izraelskich wycieczek do kraju nad Wisłą. W czasie kilkudniowego pobytu uczniowie spędzają czas w miejscach gdzie naziści założyli w czasie wojny obozy koncentracyjne, a także w autobusach i hotelach. Efekty nie każą długo na siebie czekać - młodzi Izraelczycy kojarzą Polskę z miejscem żałoby, "ziemią nieczystą". Często twierdzą nawet, że to Polacy są odpowiedzialni za Holokaust, a niemieccy naziści tylko zakładali tory kolejowe.
Podczas gdy stosunki z Niemcami uległy normalizacji, Polska pozostaje w świadomości Izraelczyków miejscem, które delikatnie mówiąc nie zasługuje na szacunek. Holokaust nie jest jedyną przyczyną takiej postawy - niedawno w "Haaretz", najbardziej opiniotwórczej gazecie w Izraelu, przytoczono słowa pewnego historyka: "My, polscy Żydzi, zawsze patrzyliśmy na polską kulturę z góry, a nawet wy, niemieccy Żydzi, zawsze patrzyliście na Niemców z dołu".
Na szczęście, w ostatnich latach możemy zaobserwować złagodzenie negatywnego stereotypu Polaka w Izraelu. Jeszcze kilka lat temu nikt w Ziemi Obiecanej nie chciał się przyznać, że ma polskie korzenie. Od niedawna jednak ludzie zaczynają wyjawiać swoje "sekrety" - przyczyną tej zmiany jest prawdopodobnie członkostwo w Unii Europejskiej.
Pnina Borovsky, studentka uniwersytetu w Tel Awiwie, nigdy nie miała problemów z tożsamością: - Mój dziadek pochodził z Polski. Ja sama byłam w Polsce raz, ale mam wśród Polaków wielu dobrych znajomych.
Również Ilana Goldschmidt, która wyemigrowała do Izraela w '68 roku, nigdy nie wyparła się swojego pochodzenia: - Nie byłam jeszcze w demokratycznej Polsce i nie wiem, czy kiedyś się zdecyduję na taką podróż. Ale z językiem polskim mam kontakt na co dzień - mówi pokazując swoją kolekcję płyt "Kabaretu starszych panów".
Większość Izraelczyków z młodego pokolenia nigdy nie miała okazji porozmawiać z Polakiem. Pozytywne aspekty naszej wspólnej historii powoli ulegają zapomnieniu, niezniszczalne są tylko stereotypy i... dowcipy.
- Większość kawałów bazuje na popularnym idiomie "matka Polka". Oznacza on matkę nadopiekuńczą i wiecznie martwiącą się o swoje dziecko - tłumaczy Pnina Borovsky.
I może w tym stereotypie można jednak znaleźć trochę prawdy...
W artykule wykorzystano materiały z "Haaretz"*, 08.10.08
Źródło: wiadomosci24.pl
Artykuł: tutaj