Administracja na uczelni
-
FrancisBegbie
- *****
- Posty: 596
- Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am
Licencjat mu styknie może
ale jak go najpierw zrobi w tym roku (można podczytać w jakimś poście, że właśnie go zaczął pisać, na temat biedy, i aż mu się udzieliły mdłości głodowe na skutek identyfikacji...). Na pewno nie może go jednosześnie pisać i brać podyplomówkę.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Może... Będąc na ostatnim roku studiów licencjackich możesz zgodnie z regulaminem studiów już rozpocząć mgr uzupełniające (na określonych warunkach) lub np. podyplowowe, zależy gdzie i na jakich zasadach - no na Politechnice Śląskiej od tego roku akademickiego okazuje się, że już nie można zacząć podyplomowych przed zdobyciem lic. bo mięli kontrolę NIK'u w ubiegłym roku i im to wytknęli, że zdarzało się że ktoś w maju zdobywał tytuł na podyplomówce a dopiero we wrześniu bronił lic. Ale są jeszcze inne uczelnie (zwłaszcza niektóre prywatne, na których niemal wszystkie chwyty są dozwolone)Na pewno nie może go jednosześnie pisać i brać podyplomówkę.
Xylomena: Za obie uczelnie płacę, natomiast jedna jest po prostu mała, przyjaźnie nastawiona na klienta-studenta, wszystko się da załatwić w jednym miejscu, bez biegania i nerwów, można zadzwonić (zawsze ktoś odbiera), napisać e-mail. Natomiast druga, tzw państwowa
burdel nie z tej ziemi, dla mnie to jest szok, brak informacji o przydziałach do grup, o odwołanych zajęciach itp itd... Nie bylem na to gotowy. Generalnie można to porównać do prywatnej i państwowej służby zdrowia - za obie się płaci w takiej, czy innej formie, z tym że ta prywatna jest często zdecydowanie lepsza od tej państwowej.
Na politechnice też panuje burdel - mnie to nie przeszkadza, ja z Paniami z dziekanatu kontaktuję się przez gg od momentu jak o taki numerek się postarałem, jak ich wysokości władczynie i pogromczynie studentów wszelkiej maści napiszą, że mogę już wpaść to wtedy idę i załatwiam wszystko od ręki, a jak nie to mogę tylko sterczeć pod drzwiami dziekanatu godzinami i kląć - wolę to pierwsze 
Czytając was zaraz zmienię swoje plany edukacyjne i zamiast nastawiać się na studia magisterskie państwowe, bo przecie to prestiż, prestiż, prestiż... pociągnę jeszcze w niepublicznej jakiej, a dopiero do doktorata zacznę się rozglądać za zmianą konwencji. Ale nie do końca jestem przekonana, że ta postawa wobec studenta ma takie proste źródło jak - forma prawna publiczna, bądź nie. Może już bardziej rzutuje tu wielkość? Jestem uczona w obiekcie z dwoma uczelniami do kupy i obie niepubliczne. Ale na informację i sposób traktowania w tej większej, to dopiero studenci psy wieszają (nie to co Ritter).
Tym niemniej - ludzie- na co my narzekamy? Naszym nauczycielom jeszcze nikt broni nie chce wydawać w celu utrzymywania bezpieczeństwa na zajęciach. Także policja jeszcze nie nauczona po amerykańsku, że pierwsze kroki w celu znalezienia bandziorów należy kierować w stronę studenckiej braci
I pytanko do Socjopata: Czym się różnią studia magisterskie od podyplomowych?
Tym niemniej - ludzie- na co my narzekamy? Naszym nauczycielom jeszcze nikt broni nie chce wydawać w celu utrzymywania bezpieczeństwa na zajęciach. Także policja jeszcze nie nauczona po amerykańsku, że pierwsze kroki w celu znalezienia bandziorów należy kierować w stronę studenckiej braci
I pytanko do Socjopata: Czym się różnią studia magisterskie od podyplomowych?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Zasadniczo - tym. ile trwają. Podyplomowe są najczęściej 1 roczne (choć są wyjątki) uzupełniające, to bite dwa lata, więc prawdopodobieństwo skończenia lic. przed obroną magisterki większe, niż przed obroną podyplomowych, ale nie wiem, czy o to ci chodziło.
Poza tym uzup. mgr dają ci wspomnianego mgr (a więc tytuł naukowy), a podyplomówka daje ci ot tytuł zawodowy, ewentualnie specjalizację w jakiejś dziedzinie
Chociaż patrząc od drugiej strony to i jedno i drugie jest podyplomowe, bo powinno się przyjmować na nie najwcześniej po uzyskaniu dyplomu lic. (chociaż wyjątek coś tam potwierdza) a i dochodzi do tego to co napisałem na początku tego posta
Poza tym uzup. mgr dają ci wspomnianego mgr (a więc tytuł naukowy), a podyplomówka daje ci ot tytuł zawodowy, ewentualnie specjalizację w jakiejś dziedzinie
Chociaż patrząc od drugiej strony to i jedno i drugie jest podyplomowe, bo powinno się przyjmować na nie najwcześniej po uzyskaniu dyplomu lic. (chociaż wyjątek coś tam potwierdza) a i dochodzi do tego to co napisałem na początku tego posta
Ile to się można nauczyć od kolegi po fachu...
Pojęcie studiów magisterskich uzupełniających identyfikowałam z czasami byłymi, w których to studia nie miały podziału na dwustopniowe (chyba parę wyjątków zostało do sich por) i ktoś je po prostu pozwolił sobie przerwać z takich czy innych powodów nie dochodząc do końca, a jeno do licencjatu, jak były prezydent Kwaśniewski, którego niektórzy okrzyknęli z tego powodu w ogóle nie posiadającym wyższego wykształcenia.
Podyplomowe zaś identyfikuję, jako, po pierwsze - po dyplomie, i bezwzględnie mające doprowadzać do drugiego stopnia, a więc tytułu magistra. Tym samym dla mnie znaczy to tyle samo, co potoczne - magisterskie. O podyplomowych bez osiągania tytułu magisterskiego nie miałam pojęcia 8O
Pojęcie studiów magisterskich uzupełniających identyfikowałam z czasami byłymi, w których to studia nie miały podziału na dwustopniowe (chyba parę wyjątków zostało do sich por) i ktoś je po prostu pozwolił sobie przerwać z takich czy innych powodów nie dochodząc do końca, a jeno do licencjatu, jak były prezydent Kwaśniewski, którego niektórzy okrzyknęli z tego powodu w ogóle nie posiadającym wyższego wykształcenia.
Podyplomowe zaś identyfikuję, jako, po pierwsze - po dyplomie, i bezwzględnie mające doprowadzać do drugiego stopnia, a więc tytułu magistra. Tym samym dla mnie znaczy to tyle samo, co potoczne - magisterskie. O podyplomowych bez osiągania tytułu magisterskiego nie miałam pojęcia 8O
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Prezydent kończył studia magisterskie, ale nie obronił dyplomu, a co za tym idzie, niezależnie od tego ile czasu spędził na uczelni, nie ma wykształcenia wyższego.Pojęcie studiów magisterskich uzupełniających identyfikowałam z czasami byłymi, w których to studia nie miały podziału na dwustopniowe (chyba parę wyjątków zostało do sich por) i ktoś je po prostu pozwolił sobie przerwać z takich czy innych powodów nie dochodząc do końca, a jeno do licencjatu, jak były prezydent Kwaśniewski, którego niektórzy okrzyknęli z tego powodu w ogóle nie posiadającym wyższego wykształcenia.
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Pech chciał, że za jego czasów nie było stpniowania na 3+2+3 - a jak by było to miałby wyższe, ino bez magistra
Teraz to takie czasy są, że możesz nie mieć magistra a zrobić licencjat i kilka podyplomówek i być specjalistą w wielu dziedzinach (chociaż czasem się zdarza, że aby robić podyplomowe trzeba mieć minimum mgr)
Teraz to takie czasy są, że możesz nie mieć magistra a zrobić licencjat i kilka podyplomówek i być specjalistą w wielu dziedzinach (chociaż czasem się zdarza, że aby robić podyplomowe trzeba mieć minimum mgr)