Nastoletnie prostytutki

gdzie studiować i dlaczego socjologię, gdzie zdobyć dodatkową wiedzę socjologiczną
ODPOWIEDZ
Ritter
*****
Posty: 610
Rejestracja: pn cze 25, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Nastoletnie prostytutki

Post autor: Ritter »

Nie mówią o tym nikomu, nie patrzą w oczy swym klientom, jedyne, co je interesuje, to pieniądze, i te liczą bardzo skrupulatnie. Pieniądz jest bowiem ważny w życiu człowieka i stanowi o jego wartości. Kiedy ktoś zarzuca im, że się puszczają, patrzą na takiego z oburzeniem i pogardą. One się nie puszczają, one radzą sobie w życiu tak, jak potrafią najlepiej.

Polowanie na klienta

Nie jest trudno trafić jelenia, który ma ochotę bzyknąć małolatę. Pełno takich w centrach handlowych i w miejscach, gdzie jest duży ruch. Panowie przychodzą tam nie tylko po to, by zrobić zakupy lub popatrzeć na wystawy. Przychodzi tu wielu frustratów, ludzi mających nie dające się zrealizować w domu obsesje lub po prostu znudzonych facetów. Wszyscy oni chcą zabawić się z czystą, miłą i nie stawiającą żadnych wymagań, poza finansowymi, małolatą. Układ jest więc czysty. Każdy coś dostaje - facet młode ciało, a dziewczyna forsę, którą wydaje zaraz w sklepie z kosmetykami lub w butiku. Nikt się nie oburza, nie krzyczy, że to niemoralne, zwłaszcza że cała sprawa jest załatwiana po cichu i nikt poza dziewczyną i klientem o niej nie wie. Najmniej zaś na ten temat wiedzą rodzice, którzy mogą swą kochaną córeczkę podejrzewać o najgorsze rzeczy, nawet o narkotyki, tylko nie o to, że puszcza się z facetami starszymi od jej ojca. O czymś takim nikt nie śmie nawet pomyśleć.

- Obserwuję te dziewczyny z czystej pasji poznawczej - mówi Jurek. - Nie korzystam z ich usług, ale patrzę na nie i jestem pewien, że mógłbym wskazać w tłumie przewalającym się przez centrum handlowe te, które czekają na klientów, mimo że nie różnią się zbytnio od zwykłych dziewczyn i nie wyglądają jak dziwki z ulicy. Fascynuje mnie to i zastanawiam się, co trzeba mieć w głowie, żeby podjąć taką decyzję. To są ładne, zadbane i czyste dziewczyny, nie żadne fleje. Nie wiem, dlaczego one to robią.

Motywem, który nakręca biznes erotyczny, są pieniądze i chyba nie ma się nad czym długo rozwodzić. Puszczanie się dla pieniędzy to świetny sposób na podreperowanie budżetu i pokazanie rodzicom, jak radzimy sobie w życiu. Oczywiście nikt nie może wiedzieć, skąd są pieniądze, dlatego trzeba starym sprzedać kit, że pochodzą one z korepetycji lub opieki nad starszą panią albo nad małym dzieckiem. To wszystko. Im bardziej zapracowani, zabiegani lub po prostu zajęci sobą są rodzice, tym łatwiej w tę bajkę uwierzą. Jeśli uwierzą raz, nie ma takiej siły na świecie, która przekonałaby ich, że jednak jest inaczej. Człowiek bowiem najbardziej kocha własne złudzenia i nie porzuci ich nigdy, choćby miał za to zapłacić nie wiadomo jaką cenę.

- Puszczałam się jako uczennica w ogólniaku - mówi Anka. - Nikt nic nie wiedział. Brałam za to pieniądze i nie było źle. Swoje życie szkolne i rodzinne oddzielałam od tego, uważałam się za osobę silną. Forsa była mi potrzebna po to, żeby poczuć się wolną. Rodzice nie byli ani biedni, ani głupi, ale po prostu nie mieli dla mnie czasu. Dziś już tego nie robię, skończyłam studia i mam dobrą pracę, nie muszę. Nigdy nie zapomnę, jak matka nakryła mnie na ulicy, gdy dogadywałam się z klientem. Kurcze, miałam wtedy pietra, ale powiedziałam jej, że to mój nauczyciel, i uwierzyła. Klient był jakiś rozgarnięty, bo bezbłędnie odegrał rolę pedagoga. Rodzice uwierzą swoim dzieciom we wszystko.

Bieda i głód

Nie są to przyczyny, dla których młode dziewczyny wychodzą na ulicę - w przenośni oczywiście, bo na ulicy nie można ich spotkać. Wiele z nich pochodzi z zamożnych i dobrze sytuowanych rodzin. Nie ma tutaj miejsca na szare i zabiedzone puszczalskie, które chcą zarobić parę złotych, by móc potem wrzucić coś do garnka. To nie ta bajka. Gdyby nawet taka dziewczyna się pojawiła, to nikt nie dałby za nią złamanego grosza, bo niby za co? Tu się handluje młodością i świeżością, która dopiero wyszła z łazienki i nie ma brudnych ani połamanych paznokci. Co innego klienci. Ci wyglądają różnie.

- Kiedy patrzę, kto podchodzi do tych dziewczyn - mówi Jurek - zastanawiam się, jak one mogą to robić i jak dalece muszą "wyłączać" swoje percepcje. Myślę też, jak to jest z ich wyobraźnią, czy ona w ogóle nie pracuje? Przecież gdybym ja dał dupy jakiemuś brudnemu oblechowi z zielonym katarem do pasa, to nie mógłbym potem spać spokojnie przez pół roku, bo ten typ przychodziłby do mnie w snach. One mogą. Nie rozumiem tego. Może kobiety, nawet nieletnie, są po prostu inaczej skonstruowane niż mężczyźni, może one tego nie widzą? Fascynuje mnie to.

Dziewczyny, które się puszczają, nie chcą rozmawiać, nie widzą powodu. Zresztą przychodzi tu zawsze parę osób żądnych sensacji i wypytuje je o różne głupstwa, tak jakby nie mieli swoich spraw na głowie. Co to kogo interesuje, co piętnastolatka albo siedemnastolatka robi ze swoim ciałem? Otóż jest to szalenie interesujące dla policji i sądów, przynajmniej w teorii, bo za wykorzystanie seksualne nieletniej można trafić za kraty. - No niby można - śmieje się Jurek - ale znasz kogoś, kto tam trafił za numer z nieletnią prostytutką? Żartujesz chyba. Przecież one musiałyby zaskarżyć tych facetów, a wtedy nie mogłyby już zarabiać. Po co im to. Policja to tylko kłopoty, a nie pomoc.

Dorosłe życie

Sprzedające swoje ciała nastolatki nie myślą o tym, jak będzie wyglądało ich życie, kiedy dorosną. To jest jakaś mglista przyszłość, coś nierealnego. Nie ma sensu się tym zajmować. Istnieje przecież tylko "tu i teraz", istnieją też pieniądze, które trzeba skądś brać, żeby być kimś, żeby imponować koleżankom, kolegom, żeby być dorosłym i wolnym. Trudno powiedzieć, czy seks sprawia im jakąś przyjemność, podobnie trudno wypowiadać się na temat strachu przed HIV. Podobno wszystkie kupują prezerwatywy. Jest jeszcze groźba, że przytrafi się klient maniak, który pozbawi je życia lub zmasakruje twarz. Dlatego większość z nich nie umawia się z klientami w ich mieszkaniach i nie jeździ samochodami w nieznane. Mogą zrobić to dyskretnie na parkingu przed supermarketem, kiedy jest ciemno, lub w toalecie. Mogą przejść się do parku, ale wypad na chatę to ryzyko. Nigdy przecież nie wiadomo, na kogo się trafi i co taki facet może zrobić. Dorosła kobieta może jeszcze mogłaby się jakoś obronić, ale dziecko?

Nastoletnie prostytutki mają jednak marzenia. - Kiedyś z kilkoma rozmawiałem - mówi Jurek. - One są bardzo dziecinne. Jedna chciałaby otworzyć sklep z kosmetykami, inna marzy o wyjeździe do Ameryki, jeszcze inna o tym, żeby zostać dentystką. Była taka, która twierdziła, że puszcza się, żeby zarobić na studia w Paryżu. Było to śmieszne, bo przy stawkach, które biorą, musiałaby się chyba puszczać do emerytury.

Sergiusz Rot

Źródełko: http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=11474
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
ODPOWIEDZ