W drodze do globalizacji nauk społecznych

forum poświęcone pracom (lic./mgr), kolejnym etapom pisania pracy, dyskusjom na ich temat, zbieraniu informacji na temat źródeł i planów pracy oraz zbieraniu i analizowaniu danych przy użyciu SPSS, EXCEL

Moderator: FrancisBegbie

ODPOWIEDZ
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

W drodze do globalizacji nauk społecznych

Post autor: Xylomena »

Globalizacja w naukach społecznych wydaje się czymś tak niewyobrażalnym i sprzecznym z ich naturą, że odruchowo myśli się o tym jak o dużej stracie dla ludzi, nieszczęściu. Ale może niesłusznie? Jesteśmy w trakcie globalizacji w tak wielu dziedzinach, więc czemu wzdrygać przed takim obszarem ustandaryzowania? W zasadzie nauki społeczne już osiągają ujednolicenie, co wiedzą osoby znające PGSS jako narzędzie naukowe. Jak się z niego korzysta? Aby przystąpić do badania na wynikach Polskiego Generalnego Sondażu Społecznego warto poświęcić refleksję o specyfice takiego badania. Badania na zbiorze gotowych danych.

Problem badawczy w obrębie dostępnych danych, tworzonych według klucza, nie gwarantuje zbieżności z zainteresowaniami badacza, a nawet więcej - rzadko jest w stanie pokrywać z nimi. Bezkoncepcyjne, mechaniczne magazynowanie danych sondażowych, nawet na ogromną skalę - pociągającą wielkie nakłady finansowe, posiada miałką wartość naukową. Po pierwsze z uwagi na to, że sam sondaż jest wątpliwą techniką naukową (zdanie na fantazje, nastroje, poczucie humoru lub rzeczywistości respondentów, czy ankieterów; wywiad małej w gruncie rzeczy populacji w stosunku do ogółu). Sprawdza się w doraźnych sondach dotyczących poglądów, nastrojów, więc instrumentalnie ma znaczenie jedynie w polityce, handlu, a nie w nauce. A zasadniczo (po drugie i trzecie) - zbieranie informacji wyprzedzających koncepcje - po co, zamyka wszelkie problemy badawcze do skończonej kombinacji sensów badawczych. Na bazie takich danych poszczególny schemat (co może zależeć od czego) łączony jest tysiące razy przez różnych analityków, studentów, podczas gdy sens badawczy wyczerpuje się po pierwszym i potem nie ma w nim nic odkrywczego (już pomijając, że nic pewnego, gdy tzw. czynnik sprawczy po pięciu latach zupełnie przestaje się ujawniać jako oddziałujący). Do stwierdzenia oczywistości, że wskutek wyginięcia dużej części społeczeństwa na wojnie, urodzi się mniej obywateli, nie potrzeba sondaży, a pisanie, że statusy społeczne są transmitowane pokoleniowo przez naśladowanie ojców przez synów, ponieważ tabelki krzyżowe pasują przez kilka lat z rzędu, jest tylko spekulacją, której nawet przeczy statystyka wzrostu poziomu wykształcenia społeczeństw (też nie wiadomo po co zliczana wywiadem sondażowym, gdy istnieją liczby o wydawanych dyplomach poszczególnych uczelni).

Jeżeli komuś starcza rozumu i wyobraźni do odkrywania, do ogarniania, zależności przyczynowo skutkowych w życiu społecznym na podobieństwo nauk przyrodniczych - nie damy kwiatkowi wody, to uschnie - nie zadowoli się karykaturą świata zamkniętą w pigułce cudzych pytań zaadresowanych do respondentów, bo to tak jakby ktoś z góry pozwolił wiedzieć o kwiatku, że może uschnąć, ale że może zgnić, to już nie, bo nie ma danych, według których wolno myśleć, wolno zawierzać jako miarce naukowej. A jeżeli ktoś szuka za wszelką cenę matematyki w naukach społecznych, powinien utworzyć dyscyplinę o nazwie numerologia społeczna i spokojnie wyliczać, że wskaźnik śmiertelności obywateli będzie rósł z przyśpieszeniem takim a takim, gdy statystyczna hospitalizacja jednego obywatela w ciągu całego jego życia przekroczy trzy itp... Według jakiego drogowskazu się wędruje tam się dochodzi.

Zamiast celów badawczych ma się podsuniętą gotową ideologię istnienia bazy:


"Istotnym celem programu jest (...) Tę unikalną misję profesjonalną PGSS spełnia na trzy sposoby. Po pierwsze (...) Po drugie (...) Po trzecie (...)

Kolejnym celem PGSS jest (...) Tego rodzaju dane nabierają szczególnej wartości poznawczej i diagnostycznej (...) Program realizuje tę misję na trzy sposoby. Po pierwsze (...) Po drugie, w wyniku współpracy z amerykańskim General Social Survey (GSS, National Opinion Research Center, University of Chicago) i niemieckim, ogólnokrajowym programem badań sondażowych (ALLBUS, Zentrum fur Umfragen, Methoden und Analysen, Maunheim), do PGSS wprowadzono (...) Po trzecie (...) w języku angielskim (...) dane i wyniki PGSS stały się dostępne (...) również w sieci międzynarodowych archiwów danych społecznych (...).

PGSS pragnie wnieść wkład do refleksji nad metodologią badań sondażowych i efektami poznawczymi (...)"
(Bogdan Cichomski (kierownik programu), Tomasz Jerzyński, i Marcin Zieliński. Polskie Generalne Sondaże Społeczne: skumulowany komputerowy zbiór danych 1992-2005. Instytut Studiów Społecznych, Uniwersytet Warszawski, Warszawa 2006.) Przypis w nawiasie zgodny z obowiązującym wzorem, tak do korzystania z cytatów, jak i bazy danych PGSS.

Kanon nauczania wyższego od tego roku akademickiego w Polsce przewiduje zapoznawanie z PGSS w ramach nauczania programu obliczeniowego dotyczącego analizy tych danych (i tylko tych, dzięki przystosowanym kodom) - SPSS. Dotyczy socjologii, psychologii społecznej, ekonomii i politologii. Związany jest z procesem Bolońskim tworzenia Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego oraz należeniem Polski do międzynarodowego programu systemowego International Social Survey Programme, skupiającego przedstawicieli z 44 krajów (wśród 40 członkowskich w roku 2005).

Jako osoba uczona socjologii jestem z nim zapoznawana i mam poważne wątpliwości do stosowania globalizacji w nauce. Wiedzmy o świecie społecznym tyle ile powiedzą nam ankietowani i ile pytań dotrze do nich za sprawą sztabu centralnego, Rady ? Cóż komu przyjdzie z umiędzynarodowienia kanonu pytań sondażowych? Globalny rachunek sumienia na co patrzeć, a czego nie widzieć zupełnie?

I cóż z tak uzyskanych danych, z tego że niekomercyjne i znane na cały świat? Czy nauka to trening mózgu na podobieństwo trenowania mięśni, jak uczy bohaterka filmu "Młodzi gniewni"? Jeśli tak, to jak najszybciej pognajmy wszystkich do gier komputerowych, a nie szkół. Znam staruszki robiące bardzo przekonujące wrażenie, że potrafią przedłużać sobie życie za pomocą rozwiązywania krzyżówek, więc jest prawdopodobne, że to działa. Aczkolwiek w oparciu o Polski Generalny Sondaż Społeczny trudno taką hipotezę zweryfikować.

Generalnie - kwestie rozstrzygalne danymi sondażowymi nie dotyczą nauki, a jedynie większych lub mniejszych spekulacji w zakresie wynajdywania mechanicznych zależności w relacjach międzyludzkich. Spektrum wszelkich czynników mających stanowić znaki dla ludzkości, w którą stronę warto podążać w pełnej świadomości, co z takiego ruchu wyniknie według wyliczeń, jest w takiej metodzie nie tylko ograniczone, ale zupełnie zafałszowane. Jak to powiedziała moja nauczycielka demografii - specjalistka statystyki - jest w tym coś zastanawiającego, że im bogatsze społeczeństwo, tym więcej wspólnego ma z protestantyzmem, a im biedniejsze - z katolicyzmem, bo wzory katolickich świętych nie pozwalają na odczytywanie przychylności Boga według obfitości mienia, w odróżnieniu od świętych protestanckich i że z tego powodu Polska znajduje się obecnie w latach sześćdziesiątych tego, co miał Zachód... A na co patrząc?

Przeliczniki statystyczne nie potrafią wychowywać społeczeństwa refleksyjnego, szczególnie, gdy człowieka nauczyć patrzeć na zestawienia mu podtykane, z ograniczonych danych, a nie te, które sam chciałby zanalizować. Łatwo spowodować, aby wnioski do których społeczeństwo dochodzi były programowane z góry i globalnie, a za większą ilość danych trzeba było słono płacić (taki warunek rozszerzania zestawu pytań). Tylko jakim ludziom potrzebne są dane z sondażu jako wiedza naukowa? Już tu daliśmy się zwariować. A teraz tylko - bać się, czy nie, co z tego wyjdzie? Wystarczy, że "a imię jego czterdzieści i cztery" do patrzenia jak na zbawiciela?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
ODPOWIEDZ