Rozmowy intymne na wortalu
-
Socjopatka
- ****
- Posty: 160
- Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am
Rozmowy intymne na wortalu
Na ile my, jako forumowicze socjologii.pl, jako społeczność anonimowa, jesteśmy skłonni do rozmów o intymności?
Na ile się tu otwieramy, mówimy o doświadczeniach osobistych, odrzuceniu, dewiacjach, uczuciach, pragnieniach?
Na ile chcemy się otworzyć?
Kto odważny napisze, co mu leży na sercu bez obawy, że potwierdzi się tylko teoria oceny, jaką udowadnia psychologia i że zostanie mu na zawsze przypisany stereotyp?
Na ile się tu otwieramy, mówimy o doświadczeniach osobistych, odrzuceniu, dewiacjach, uczuciach, pragnieniach?
Na ile chcemy się otworzyć?
Kto odważny napisze, co mu leży na sercu bez obawy, że potwierdzi się tylko teoria oceny, jaką udowadnia psychologia i że zostanie mu na zawsze przypisany stereotyp?
-
Socjopatka
- ****
- Posty: 160
- Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am
Ale przecież socjologia.pl to żadna baza danych! Możemy ściemniać do woli i nikt tego nie sprawdzi. Co z tego, że wiem z jakiego miasta jesteście i czym się zajmujecie (no Ritter jeszcze foty wrzucił...) i tak sie pewnie nigdy nie spotkamy a znajomi też niekoniecznie muszą Was tu znaleźć!
PS. Minhoi się czuje anonimowa:-)
PS. Minhoi się czuje anonimowa:-)
-
Socjopatka
- ****
- Posty: 160
- Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am
-
czarny55
- **
- Posty: 10
- Rejestracja: ndz sty 13, 2008 1:00 am
- Lokalizacja: Globalna wioska, zachodnia Polska
Może trochę OT, ale...anonimowość na socjologia.pl... w sieci...ciekawy temat.
Nie istnieje!!! Ulegamy złudzeniu, że gdy siedzimy przy klawiaturze w domowym zaciszu, odwiedzając ulubione witryny zachowujemy prywatność, jesteśmy bezpieczni. Zawierając umowy w niewirtualnych bankach zwracamy uwagę na klauzulę poufności, nie wyrażamy zgody na przetwarzanie danych osobowych etc., w sieci natomiast wystarcza nam zapewnienie o korzystaniu z bezpiecznego protokołu i bez oporów podajemy wszelkie wymagane informacje: Pesel, NIP,nr dowodu, adres zamieszkania,(o zgrozo!!!) nr karty płatniczej, również na stronach, gdzie mocno podkreślane bezpieczeństwo sieciowe jest tylko argumentem marketingowym. Niestety, tam gdzie od administratorów nie jest wymagane poświadczenie bezpieczeństwa wydawane na podstawie szkoleń z zakresu bezpieczeństwa i ochrony informacji niejawnych, wystarcza zapis o "etycznym zachowaniu administratora", którego rola polegać powinna na stałym śledzeniu i analizowaniu ruchu sieciowego oraz na właściwym reagowaniu na wszelkie zauważone nieprawidłowości.
Powinna...zauważyły to także osoby rejestrujące się kilka dni temu w serwisie www.kupbilet.pl, z którego wypłynęły dane osobowe użytkowników...jednostkowa, mocno nagłośniona medialnie wpadka?
Niestety nie! Jest to choroba okresu młodzieńczego wielu popularnych serwisów, gdzie za popularnością nie może nadążyć (kasa!!!) troska o bezpieczeństwo, które jest zazwyczaj aspektem n-planowym. Stawiając kolejne serwerownie nagminnie popełnia się błędy implementarne, błędy konfiguracyjne, tym samym prowokując "script kiddie" do prymitywnych a często skutecznych ataków. Skutecznym, bardziej zaawansowanym atakom SQL injection onegdaj poddało się nawet Allegro, Nasza-klasa...choć tym drugim niewiele trzeba "pomagać"; podczas rekonfiguracji wskutek niedopatrzeń w sobotę 2 lutego na kilkanaście minut "odkryto" wszelkie "ukryte" dane w profilach użytkowników , co też ostatecznie zadecydowało o moim pożegnaniu się z portalem.
Inna kwestia, że będąc osobą publiczną w kręgach uczelnianych i utożsamianą z wirtualnym profilem niespecjalnie miałem ochotę cierpliwie znosić rolę narzędzia intrygi w prywatnych potyczkach pomiędzy znajomą osobą z N.K a "Jej życzliwą"chowającą stare urazy , zasypującą mnie codziennie stosem informacji z Jej życia i nachodzącą innych moich znajomych...taka "mroczna nasza klasa"...
..."Etyczne zachowanie administratora"...tiaaaa, często lipa! Mając większą świadomość pozostawianych po sobie śladów szukamy serwera proxy "high anonymity"...a tu azjata, który sypie logami jak z rękawa, gdy ktoś ładnie poprosi!
Szczytem komfortu sieciowego jest w naszych oczach posiadanie firewall'a chcąc jednak wypatrywać "tańczących świnek"pozwalamy sobie na skrajnie lewą pozycję suwaka poziomu zabezpieczeń, na wszystkie pytania YES /ENTER często otwierając niedozwolone porty...nawet nie wiemy, kiedy nasza poczta , a czasem otwieramy się w niej bardziej niż w rozmowie w "cztery oczy" ,stała się czyjąś ulubioną lekturą...anonimowość...prywatność...rozkosze życia w społeczności postindustrialnej...
A na Socjologia.pl? Zbiór szczątkowych informacji (gg, mail, miasto, czasem podpiszecie artykuł ) w korelacji z Naszą Klasą(skrypty ułatwiające wyszukiwanie krążą w sieci) i Googlami (czasem publikujecie nie tylko na socjologia.pl, uczestniczycie w sympozjach i masie innych otwartych imprez, podając firmy i stanowiska, na których pracujecie), listy studentów, znów "Nasza Klasa"znajomi (kto nie ma wśród nich gaduły?) ...tylko po co tyle zachodu??? Nie wiem... ale doświadczyłem na własnej skórze, że są niestety na tym świecie ludzie, którzy poświęcą wiele czasu i sił, by uprzykrzyć życie...bezinteresownie...zwyczajnie, tak po prostu!
A wtedy najmniej ważna staje się teoria oceny i przypisywane stereotypy...
Nie istnieje!!! Ulegamy złudzeniu, że gdy siedzimy przy klawiaturze w domowym zaciszu, odwiedzając ulubione witryny zachowujemy prywatność, jesteśmy bezpieczni. Zawierając umowy w niewirtualnych bankach zwracamy uwagę na klauzulę poufności, nie wyrażamy zgody na przetwarzanie danych osobowych etc., w sieci natomiast wystarcza nam zapewnienie o korzystaniu z bezpiecznego protokołu i bez oporów podajemy wszelkie wymagane informacje: Pesel, NIP,nr dowodu, adres zamieszkania,(o zgrozo!!!) nr karty płatniczej, również na stronach, gdzie mocno podkreślane bezpieczeństwo sieciowe jest tylko argumentem marketingowym. Niestety, tam gdzie od administratorów nie jest wymagane poświadczenie bezpieczeństwa wydawane na podstawie szkoleń z zakresu bezpieczeństwa i ochrony informacji niejawnych, wystarcza zapis o "etycznym zachowaniu administratora", którego rola polegać powinna na stałym śledzeniu i analizowaniu ruchu sieciowego oraz na właściwym reagowaniu na wszelkie zauważone nieprawidłowości.
Powinna...zauważyły to także osoby rejestrujące się kilka dni temu w serwisie www.kupbilet.pl, z którego wypłynęły dane osobowe użytkowników...jednostkowa, mocno nagłośniona medialnie wpadka?
Niestety nie! Jest to choroba okresu młodzieńczego wielu popularnych serwisów, gdzie za popularnością nie może nadążyć (kasa!!!) troska o bezpieczeństwo, które jest zazwyczaj aspektem n-planowym. Stawiając kolejne serwerownie nagminnie popełnia się błędy implementarne, błędy konfiguracyjne, tym samym prowokując "script kiddie" do prymitywnych a często skutecznych ataków. Skutecznym, bardziej zaawansowanym atakom SQL injection onegdaj poddało się nawet Allegro, Nasza-klasa...choć tym drugim niewiele trzeba "pomagać"; podczas rekonfiguracji wskutek niedopatrzeń w sobotę 2 lutego na kilkanaście minut "odkryto" wszelkie "ukryte" dane w profilach użytkowników , co też ostatecznie zadecydowało o moim pożegnaniu się z portalem.
Inna kwestia, że będąc osobą publiczną w kręgach uczelnianych i utożsamianą z wirtualnym profilem niespecjalnie miałem ochotę cierpliwie znosić rolę narzędzia intrygi w prywatnych potyczkach pomiędzy znajomą osobą z N.K a "Jej życzliwą"chowającą stare urazy , zasypującą mnie codziennie stosem informacji z Jej życia i nachodzącą innych moich znajomych...taka "mroczna nasza klasa"...
..."Etyczne zachowanie administratora"...tiaaaa, często lipa! Mając większą świadomość pozostawianych po sobie śladów szukamy serwera proxy "high anonymity"...a tu azjata, który sypie logami jak z rękawa, gdy ktoś ładnie poprosi!
Szczytem komfortu sieciowego jest w naszych oczach posiadanie firewall'a chcąc jednak wypatrywać "tańczących świnek"pozwalamy sobie na skrajnie lewą pozycję suwaka poziomu zabezpieczeń, na wszystkie pytania YES /ENTER często otwierając niedozwolone porty...nawet nie wiemy, kiedy nasza poczta , a czasem otwieramy się w niej bardziej niż w rozmowie w "cztery oczy" ,stała się czyjąś ulubioną lekturą...anonimowość...prywatność...rozkosze życia w społeczności postindustrialnej...
A na Socjologia.pl? Zbiór szczątkowych informacji (gg, mail, miasto, czasem podpiszecie artykuł ) w korelacji z Naszą Klasą(skrypty ułatwiające wyszukiwanie krążą w sieci) i Googlami (czasem publikujecie nie tylko na socjologia.pl, uczestniczycie w sympozjach i masie innych otwartych imprez, podając firmy i stanowiska, na których pracujecie), listy studentów, znów "Nasza Klasa"znajomi (kto nie ma wśród nich gaduły?) ...tylko po co tyle zachodu??? Nie wiem... ale doświadczyłem na własnej skórze, że są niestety na tym świecie ludzie, którzy poświęcą wiele czasu i sił, by uprzykrzyć życie...bezinteresownie...zwyczajnie, tak po prostu!
A wtedy najmniej ważna staje się teoria oceny i przypisywane stereotypy...
Z życia wzięte...
Audyt bezpieczeństwa teleinformatycznego, duża firma posiadająca kilka różnych witryn w Sieci. Audytorka prosi o hasła do sprzętów brzegowych, tj. widocznych bezpośrednio z Internetu. Dostaje pełną listę haseł, dodajmy, że audytorka nie jest pracownikiem tejże firmy tylko przybyszem z zewnątrz, które... wydają jej się znajome, o co chodzi? Ano, o to, że WSZYSTKIE elementy sieciowe (Switche, Routery, etc), które można było zabezpieczyć hasłem zabezpieczono... standardowymi hasłami producenta.
Oczywiście transakcje dokonywane przy pomocy tych urządzeń były w stu procentach bezpieczne
Audyt bezpieczeństwa teleinformatycznego, duża firma posiadająca kilka różnych witryn w Sieci. Audytorka prosi o hasła do sprzętów brzegowych, tj. widocznych bezpośrednio z Internetu. Dostaje pełną listę haseł, dodajmy, że audytorka nie jest pracownikiem tejże firmy tylko przybyszem z zewnątrz, które... wydają jej się znajome, o co chodzi? Ano, o to, że WSZYSTKIE elementy sieciowe (Switche, Routery, etc), które można było zabezpieczyć hasłem zabezpieczono... standardowymi hasłami producenta.
Oczywiście transakcje dokonywane przy pomocy tych urządzeń były w stu procentach bezpieczne
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
Moderator - pomyślał Stirlitz.