Człowiek jako istota społeczna jest wolny czy zniewolony?
-
marco_polo
W zasadzie to jesteśmy zniewoleni przez wszystkie reguły, normy, prawa, ale jeżeli w procesie socjalizacji przyswajamy je sobie i uznajemy za własne zyskujemy niejako większą swobodę. Internalizacja wartości społecznych sprawia, że działamy w sposób jaki nam odpowiada. Oczywiście część zachowań jest w pewnym sensie wymuszona- zachowujemy się w taki a nie inny sposób "bo tak wypada" niezależnie od własnego nastroju. Wydaje mi się, że przez dostosowywanie się do różnych sytuacji tworzymy pewne struktury społeczeństwa.
Bo jeżeli będziemy traktować tą wolność w sensie wolności osobistej to ja się uważam, że jesteśmy wolnymi ludźmi, przynajmniej sama się czuje wolna, ale jest też drugi punkty widzenia... a mianowicie wolność można powiedzieć wewnętrzna. Jesteśmy zniewoleni wszelakiego rodzaju normami, obyczajami, wzorami postępowania. W tym sensie jesteśmy zniewoleni... 
Ogólnie
Ja jestem wolny, tak się czuję uważam że mogę wszystko, nie dlatego, że mogę pójść nago przez rynek mojego miasta, ale jestem wolny bo czuję się wolny, czuje ze mogę wszystko, szanuję siebie i innych, biorę udział w wyborach tym samym mam wpływ na życie społeczne, społeczeństwo jest ograniczone prawem jednak sami siebie ograniczamy dla dobra naszego wspólnego, tak jak matka która nie pozwoli dziecku wyskoczyć z okna bo by zginęło nie ogranicza jego wolności skoro w ten sposób może żyć, a wiec ogranicza je dla jego dobra dla dobra jego wolności.
czego jeszcze nie rozumiesz?,
pytam czy my żyjąc w społeczeństwie jesteśmy wolni czy tez ten cały instrument sprawia że mimo wszystko jesteśmy ze wszech stron ograniczeni.
Ja jestem wolny, tak się czuję uważam że mogę wszystko, nie dlatego, że mogę pójść nago przez rynek mojego miasta, ale jestem wolny bo czuję się wolny, czuje ze mogę wszystko, szanuję siebie i innych, biorę udział w wyborach tym samym mam wpływ na życie społeczne, społeczeństwo jest ograniczone prawem jednak sami siebie ograniczamy dla dobra naszego wspólnego, tak jak matka która nie pozwoli dziecku wyskoczyć z okna bo by zginęło nie ogranicza jego wolności skoro w ten sposób może żyć, a wiec ogranicza je dla jego dobra dla dobra jego wolności.
czego jeszcze nie rozumiesz?,
pytam czy my żyjąc w społeczeństwie jesteśmy wolni czy tez ten cały instrument sprawia że mimo wszystko jesteśmy ze wszech stron ograniczeni.
Ostatnio zmieniony śr kwie 04, 2007 9:52 am przez socjopat, łącznie zmieniany 1 raz.
odpowiem tak cały system sprawia że jesteśmy z wszystkich stron zniewalani, ponieważ te normy... mówisz że wyjdziesz nago przez rynek miasta ale czy na pewno???? Niesądzę bo to jest zakodowane że tak się nie robi i dobrze może znajdziesz sobie takie miejsca żeby sobie tak pochodzić ale na rynku??? moja odpowiedź brzmi nie!!!
To nie ogranicza mnie, ogranicza jego samego, gdyz w ten sposób postępuje nie zgodnie z prawem czy po prostu obyczajem panujacym w danym społeczeństwie w którym egzystuje, kultura jest czymś co współtworzymy ale przede wszystkim dziedziczymy, tworzyli ją madzry ludzie a nam nie pozostaje nic innego jak ja pielegnować i przekazac w lniepogorszonym stanie nastepnym pokoleniom.
Jeżeli bedziemy deptać kulture, obyczaje, prawo to zatracimy nasze człowieczeństwo a bez człowieczeństwa i bes społeczeństwa nie ma wolnosci jest dzicz, masa samolubnych rozpasanych bydlat.
Dokąd by ludzkosć zaszła bez norm postepowania tudziesz prawa.
Jeżeli bedziemy deptać kulture, obyczaje, prawo to zatracimy nasze człowieczeństwo a bez człowieczeństwa i bes społeczeństwa nie ma wolnosci jest dzicz, masa samolubnych rozpasanych bydlat.
Dokąd by ludzkosć zaszła bez norm postepowania tudziesz prawa.
-----------więc jak to rozumieć???socjopat pisze:tak, ale i ja bym sobie nie zyczył by ktoś inny sie nago po rynku przechadzał, a wiec czy mogę sie czuc wolny gdy nie moge robić tego samego czego nie chce dla innych, imperatyw klategoryczny - postepuj tak jakbyś chciał aby twoje postepowanie stało się prawem powszechnym.