Witam

miejsce gdzie się przywitasz, poznasz innych użytkowników i regulamin forum.

Moderator: EnOKa

ODPOWIEDZ
V
**
Posty: 4
Rejestracja: ndz paź 28, 2007 2:00 am

Witam

Post autor: V »

Też się przywitam.

Witam wszystkich! :)
V
**
Posty: 4
Rejestracja: ndz paź 28, 2007 2:00 am

Post autor: V »

Trochę o sobie:

Mieszkam w Wawie, w sumie już po studiach, matematyka i psychologia na UW, ale oczywiście zawsze zerkałem na grupową siostrę psychologii - socjologię :lol:
Zainteresowania: psych społeczna, poznawcza, różne aspekty działania mózgu, sztuczny intelekt, ewolucyjne mechanizmy, systemowe podejścia, modele osiągania celu.
Pracuję jako informatyk, ale informatykę traktuję wyłącznie jako narzędzie...

Kiedyś lubiłem wybrać się na impry, bajerować laski, wypić parę bro, pogadać o pierdołach. Teraz sporadycznie wracam do tego, trochę z sentymentu, trochę dla relaksu, trochę dla umysłowego resetu (czasem pojawia się taka potrzeba) :)
Tom-kot
**
Posty: 8
Rejestracja: sob wrz 15, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tom-kot »

Witam.
Matematyka i psychologia - super połączenie.
Studiowałem matematykę na UKSW - rok :)
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

Połączenie matematyki i psychologii - super, no cóż :neutral: .
Ja mam za sobą co prawda tylko jeden semestr fizyki na UŚ, jednak na pierwszym wykładzie z analizy matematycznej (u jeszcze wtedy doktora Rudnickiego - o ile pamiętam), szczęka mi opadła na blacik i tak mi zostało do sesji, algebra też mi nie przypadła do gustu (nie w mniejszym stopniu niż ja, nie przypadłem do gustu Pana profesora)
Z takim nastawieniem profesora do studenta i studenta do przedmiotu; hmm... no cóż, reszta jest milczeniem a jeżeli nawet nie jest, to ja tą resztę i tak przemilczę.
Podziwiam kolegów powyżej, nie mniej dla mnie (patrz subierktywizm) takie połączenie nie wydaje się super :-(

Aha, jeszcze jedno tj. najważniejsze w temacie - witam na socjologia.pl :roll:

ps: tak apropo statystyki to na UŚ statystyka była jeszcze bardziej wyjechana w kosmos niż na polsl, a co za tym idzie na UŚ-u to dopiero był fuks :oops:
V
**
Posty: 4
Rejestracja: ndz paź 28, 2007 2:00 am

Post autor: V »

Hehe, Tom-kot, i co potem się stało z Twoją matmą? Miałem koleżankę z matmy UKSW, ale to był 5ty rok, więc mogliście się nie spotkać :lol:

Socjopat, no stary, myślę, że pierwszy rok matematyki dla każdego był szokiem. Pamiętam, na tejże analizie zastanawialiśmy się, co ten koleś (prowadzący, świetny nota bene M. Kuczma) musi mieć w głowie i o czym on musi myśleć w wolnych chwilach. Patrzyliśmy na niego (i innych prowadzących) jak na nie-ludzi. Później były okresy (zwłaszcza przed sesją), kiedy we wszystkich obiektach dookoła (ludzie, budynki, autobusy) widziały mi się funkcje, zbiegające ciągi, przestrzenie liniowe itp. To były mętne chwile, przez które łatwo przeszli pewnie jedynie najbardziej jajogłowi (lub jajogłowe, były i takie).
Algebry nigdy nie lubiłem, za jej sztuczność i nieintuicyjność (albo to wymówka z tego, że nie do końca jej rozumiem)..

Jeśli porównujesz statystykę na fizyce i statystykę na socjologii, to myślę, że to są dwa odrębne przedmioty :) (choć nie wiem, jak to wyglądało u was)
Socjopatka
****
Posty: 160
Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am

Post autor: Socjopatka »

Matematyka i psychologia? Idealne połączenie królowej nauk z nauką o przyrodzie:)
Ale poważnie, uważam matematykę za wielką naukę, której niestety nie rozumiem. No ale nie można być najlepszym we wszytskim:-)
Przed socjologią byłam rok na prawie. Kucie na pamięć mnie odepchnęło. Gdybym miała powtórzyć wybór studiów, zrobiłabym taki sam krok.
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

Pamiętam, na tejże analizie zastanawialiśmy się, co ten koleś (prowadzący, świetny nota bene M. Kuczma) musi mieć w głowie i o czym on musi myśleć w wolnych chwilach. Patrzyliśmy na niego (i innych prowadzących) jak na nie-ludzi.
Dla naszego dr od analizy wszystko było oczywiste i tym właśnie stwierdzeniem Pan dr kończył każde zdanie "to jest oczywiste"
Wykłady z analizy matematycznej mięliśmy dwa razy w tygodniu: w poniedziałki i w środy; w poniedziałek od 8 rano do 20.00 wieczorem (z wydziału wychodziliśmy pózniej od wieczorowych) To był istny maraton i uwierz mi to nie było oczywiste, jak o tym wspominam to tym bardziej kocham socjologię :twisted:
Jeśli porównujesz statystykę na fizyce i statystykę na socjologii, to myślę, że to są dwa odrębne przedmioty (choć nie wiem, jak to wyglądało u was)
Na wykładach wyglądało tak samo :roll:
EnOKa
****
Posty: 287
Rejestracja: pt kwie 06, 2007 2:00 am
Lokalizacja: ok/Poznania

Post autor: EnOKa »

Witam pana o tajemniczym nicku "V" :grin:

Tylko nie mówcie już o tych matematykach i innych tego rodzaju pierdołach, bo na samą myśl mi się wiuka - bleeeeeeee :wink:
V
**
Posty: 4
Rejestracja: ndz paź 28, 2007 2:00 am

Post autor: V »

EnOKa, widzę, że pozostały Ci skojarzenia z liceum. Cóż, wtedy matma była rzeczywiście żałosna... :lol:

socjopat, wg mnie statystyka socjologów polega na tym, "jak wykorzystać statystykę do moich badań". Zaś statystyka fizyków, a więc i matematyków sprowadza się głównie do "skąd się biorą te wzorki, dlaczego one mają sens i jak samemu układać nowe wzorki". Dwa podejścia jakby z przeciwnych stron :wink:
EnOKa
****
Posty: 287
Rejestracja: pt kwie 06, 2007 2:00 am
Lokalizacja: ok/Poznania

Post autor: EnOKa »

Nie chodziłem do liceum, tylko do technikum i to o takim kierunku, gdzie matematyka była nieodzowną częścią każdego szkolnego dnia :???:
ODPOWIEDZ