Z moich obserwacji wynika, że ludzie nawet wśród swoich przyjaciół, rodziny i tak myślą tylko o sobie i robią wszystko tylko pod siebie. Podczas spotkań każdy tylko chce mówić o swoich problemach i nawet nie pomyśli o tym, aby kogoś wysłuchać. Jak człowiek coś robi (nawet jak na pierwszy rzut oka wydaje się przysługą ) dla drugiej osoby to i tak zawsze okazuje się, że miał w tym jakiś swój interes.
Tak wiele się mówi o poczuci własnej wartości, o pewności siebie, o pozytywnym postrzeganiu samego siebie itp. Ale czy można połączyć pewność siebie i miłość do siebie z altruizmem? Według mnie - nie!!
Ten kto kocha siebie nigdy nie "pokocha" drugiego człowieka!!
Ostatnio mam duży kryzys miłości do siebie - jedym słowem mam niskie poczucie własnej wartości. Z tego też powodu zacząłem zauważać rzeczy które kiedyś mi umykały. Widzę jak ludzie w 99,9% myślą tylko o sobie - wręcz można posunąć się do stwierdzenia, że makiawelizm to natura człowieka!
W książkach opisujących relacje międzyludzkie można wyczytać pewne schematy, które pozwolą nam być lepiej postrzeganym przez innych. I np. prawić komplementy, słuchać uważnie tego, co druga osoba ma do powiedzenia itp. idt. Tylko według mnie to teoria, która nie sprawdza się w świecie egoistów.
Ja tego próbowałem, ale każdy komplement zwiększa w egoiście poczucie własnej wartości i to upewnia go o swojej wielkości (nigdy nie pomyśli, że jaki ty miły, bo sprawiłeś mu komplement - on pomyśli tylko o sobie). Każde uważne słuchanie i zainteresowanie sprawami drugiej osoby pozwala mu pielęgnować swój egoizm i nawet nie pomyśli, że ty go słuchasz i on jest tobie mógłby być bardzo wdzięczny!
Na razie to tyle, co chciałem napisać