mezczyzni i sprzatanie...
Moderator: FrancisBegbie
mezczyzni i sprzatanie...
mam male pytanko jestem na I roku
Czy i jak mężczyźni angażują się w czynnościach pracy domowej.
Stereotyp a rzeczywistość?
Czy i jak mężczyźni angażują się w czynnościach pracy domowej.
Stereotyp a rzeczywistość?
I nie rozsyłasz na tą okoliczność maili, żeby ktoś spieszył z podsyłaniem Ci gotowców, tylko liczysz na rzeczywistą dyskusję nad facetami? Bardzo pozytywny z Ciebie człowiek.
W pierwszym rzędzie najchętniej bym się dowiedziała, czy Ty odbiegasz od stereotypu w zakresie czynności domowych (że jako facet nie jesteś olewaczem, bałaganiarzem, leniem i nie przejawiasz agresji za każdy bałagan wobec kobiet, które masz w domu - że nie posprzątały, tylko każą Ci patrzeć)
.
W pierwszym rzędzie najchętniej bym się dowiedziała, czy Ty odbiegasz od stereotypu w zakresie czynności domowych (że jako facet nie jesteś olewaczem, bałaganiarzem, leniem i nie przejawiasz agresji za każdy bałagan wobec kobiet, które masz w domu - że nie posprzątały, tylko każą Ci patrzeć)
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Nie, nie ma to nic wspólnego z drugim dnem
. Badam tylko czy potencjalny autor ma powód zgadzać się z postawionym w temacie antagonizmem. Osobiście nawet od tego zaczęłabym pracę, żeby o tym napisać czy widzę na dzień dobry jakieś przesłanki rozbieżności między stereotypem, a rzeczywistością. A jeżeli nawet nie napisała (bo np. praca zbyt poważna), to przynajmniej uświadomiła sobie stanowisko własne.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Wiadomo, że prawie to nie bywa, aby facet po przyjściu z pracy rzucał się na gotowanie, gdy kobieta na fotel przed telewizorem, bo musi odzipnąć... Chyba, że w domu nijakiej kobiety zapędzić się do tego nie da. Ale przyznam, że w sklepach spożyczych to już widać mężczyzn w dużo większej ilości, niż jeszcze kilka lat temu.
Jakim sposobem, jakim w miarę prostym badaniem, dałoby się skonfrontować wyobrażenia o tym jaką postawę wobec obowiązków domowych przejawia mężczyzna, a jaką by chętnie przyjmował, gdyby go nimi nie zawstydzać?
Testowaliście kiedyś na sobie własną odporność na śmieszność (na lęk przed nią)? Nie mówię o śmieszności na miarę Kuby Wojewódzkiego, którego za takową obsypuje się furą pieniędzy i to wystarcza, żeby nikt go za śmiesznego nie uważał. Chodzi mi o śmieszność rzeczywistą - bezinteresowność. Kto umył okna na święta bez niczyjego proszenia? Tylko bez wykrętów proszę, że niby to akademik itp.
Jakim sposobem, jakim w miarę prostym badaniem, dałoby się skonfrontować wyobrażenia o tym jaką postawę wobec obowiązków domowych przejawia mężczyzna, a jaką by chętnie przyjmował, gdyby go nimi nie zawstydzać?
Testowaliście kiedyś na sobie własną odporność na śmieszność (na lęk przed nią)? Nie mówię o śmieszności na miarę Kuby Wojewódzkiego, którego za takową obsypuje się furą pieniędzy i to wystarcza, żeby nikt go za śmiesznego nie uważał. Chodzi mi o śmieszność rzeczywistą - bezinteresowność. Kto umył okna na święta bez niczyjego proszenia? Tylko bez wykrętów proszę, że niby to akademik itp.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć