Jakie znasz sposoby na utratę autorytetu?

gdzie studiować i dlaczego socjologię, gdzie zdobyć dodatkową wiedzę socjologiczną
ODPOWIEDZ

Czy brzoskwinia jest drzewem gruntowym w Polsce?

tak
6
86%
nie
0
Brak głosów
żartujesz...
1
14%
 
Liczba głosów: 7
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Jakie znasz sposoby na utratę autorytetu?

Post autor: Xylomena »

Myślę, że do tego aby posiadać autorytet nie jest potrzebna sztuka jego zdobywania, ale nietracenia.
Ideałem byłoby, gdyby nauczyciele posiadali taką umiejętność, ale często zdają się szukać zagrożeń autorytetu nie tam gdzie trzeba (np. obawiając, że odbiera go starość).
Chciałabym, żebyśmy zastanowili się na wyłonieniem rzeczywistych czynników zdolnych odbierać autorytet. Na pierwszym miejscu postawiłabym zaprzeczanie prawdzie.
Dzisiaj przypomniała mi się taka historia, kiedy patrzyłam przez okno na drzewo brzoskwiniowe oblepione owocami, aż sąsiedzi (właściciele brzoskwini) musieli podeprzeć drągami gałęzie, żeby się nie oberwały.
Każdego roku dzieci w szkołach podstawowych, a czasem i wyżej, sporządzają zielniki mające rozwijać ich zdolność identyfikacji roślin po kształtach liści. Kiedy przyszła kolej na jedną z moich córek, której nie bardzo się chciało ruszyć na poszukiwania do lasu zbierając tylko to co na podwórku u siebie i sąsiadów, spotkał ją duży zawód w związku z utworzonym zielnikiem. Po pierwsze dowiedziała się, że w Polsce nie istnieją żadne akacje, które tak pięknie pachną zaraz po przekwitających bzach, tylko grochodrzewy. A najgorsze, że liść brzoskwini który zerwała z drzewa sąsiadów nie ma prawa istnieć w naszym kraju, bo tak mówi nauka... Prawidłowy podpis pod nim został przekreślony, a w jego miejsce nauczycielka wpisała słowo "kruszyna".
Nigdy nikt tego nie dementował i nie wziął w obronę ani jej, ani brzoskwini rosnącej na środku podwórka bez osłon już kilkanaście lat i nie zapominającej o owocowaniu nawet w te lata, kiedy wymarzają kwiaty jabłoni, bo córka sobie nie życzyła. Ale znaczenie nauczycieli zmieniło się dla niej diametralnie. Stali się już tylko szafarzami dyscypliny, a nie wiedzy. Dręczycielami.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
koziolek
****
Posty: 156
Rejestracja: sob paź 25, 2008 2:00 am

Post autor: koziolek »

No to jakaś szopka jest :mad: U moich rodziców brzoskwinie sobie rosną spokojnie ileś lat... bywają lata, że nie owocują (bo przemarzają), ale drzewka się trzymają całkiem dobrze. Nieuctwo jakieś się szerzy wśród nosicieli kaganka oświaty <szok>. Ja sama miałam wiele takich przykładów, ale tak bardzo sobie ich do serca nie brałam. Chyba z tego powodu, że moi rodzice są też nauczycielami i tłumaczyli kolegów po fachu :twisted:

PS Ja spotkałam się z takim hitem: Austria to taki dobry kraj, zrobiło jej się żal Polski i nie brała udziału w drugim rozbiorze... Ton był poważny, nauczycielka mówiła do czwartoklasistów (szkoła podst.)
Tata chciał do szkoły iść i awanturę robić :lol:
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Tego lata widziałam w handlu coś, co nazywano brzoskwiniami polskimi (Chiny jak nic, albo jeszcze inny Tajwan), wyglądem przypominało przerośniętą suszoną morelę, która nijak nie umie nabrać kształtu kuli, tylko przypomina efekt tortur w imadle. Natomiast hitem jesieni jest owoc/warzywo bez nazwy przemycany przez azjatów na bazary, który się kupuje pokazywaniem palcem i żaden oficjalny handlowiec nie jest w stanie go nabyć (brak klasyfikacji) - co tam filmy przyrodnicze o głębiach oceanów z nieodkrytymi gatunkami jak nam do ogarnięcia wszystkiego co jadamy jeszcze daleko (taka słodko mdła brzoskwinka bez pestki z ogonkiem jak granat).
Względność wiedzy historycznej i interpretacji kto, gdzie i dlaczego, z czego co wynikło, zawsze dawała ludziom doskonałą pożywkę do zabijania :wink: . Tak działa odruch przyjmowania pierwszej informacji jako prawdziwej. Wielu ludzi krytycznie uważa (i pewnie słusznie), że nie wierzyłoby w Jezusa, gdyby ich wychowano w kulturze kłócącej z Jego istnieniem (np. proponującej coś analogicznego, z innym imieniem).
Ale oczywiście, że autorytet można stracić mówiąc cokolwiek innego, niż dotąd na dany temat mówiono, bądź z własnych przemyśleń.
Przyznam, że osobiście wcale nie pamiętałam, że Austria jako wyjątek wzięła udział tylko w trzecim i pierwszym rozbiorze, pewnie dlatego, że moja nauczycielka nie wymyśliła do tego dość dobrze zapadającego w pamięć powodu :oops: . Bo nawet, gdyby mi mówiono, że Austria wówczas w ogóle nie istniała, to nie wiem, czy bym się bardzo wzruszyła...
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
ODPOWIEDZ