Czy człowiek z natury jest 100% egoistą?

Filozofia społeczna, psychologia społeczna, etyka, antropologia kulturowa
Awatar użytkownika
adamus
*
Posty: 1
Rejestracja: pn paź 13, 2008 2:00 am

Czy człowiek z natury jest 100% egoistą?

Post autor: adamus »

Dlaczego większość ludzi jest takimi egoistami? Czy altruizm to tylko teoria?
Z moich obserwacji wynika, że ludzie nawet wśród swoich przyjaciół, rodziny i tak myślą tylko o sobie i robią wszystko tylko pod siebie. Podczas spotkań każdy tylko chce mówić o swoich problemach i nawet nie pomyśli o tym, aby kogoś wysłuchać. Jak człowiek coś robi (nawet jak na pierwszy rzut oka wydaje się przysługą ) dla drugiej osoby to i tak zawsze okazuje się, że miał w tym jakiś swój interes.
Tak wiele się mówi o poczuci własnej wartości, o pewności siebie, o pozytywnym postrzeganiu samego siebie itp. Ale czy można połączyć pewność siebie i miłość do siebie z altruizmem? Według mnie - nie!!
Ten kto kocha siebie nigdy nie "pokocha" drugiego człowieka!!
Ostatnio mam duży kryzys miłości do siebie - jedym słowem mam niskie poczucie własnej wartości. Z tego też powodu zacząłem zauważać rzeczy które kiedyś mi umykały. Widzę jak ludzie w 99,9% myślą tylko o sobie - wręcz można posunąć się do stwierdzenia, że makiawelizm to natura człowieka!
W książkach opisujących relacje międzyludzkie można wyczytać pewne schematy, które pozwolą nam być lepiej postrzeganym przez innych. I np. prawić komplementy, słuchać uważnie tego, co druga osoba ma do powiedzenia itp. idt. Tylko według mnie to teoria, która nie sprawdza się w świecie egoistów.
Ja tego próbowałem, ale każdy komplement zwiększa w egoiście poczucie własnej wartości i to upewnia go o swojej wielkości (nigdy nie pomyśli, że jaki ty miły, bo sprawiłeś mu komplement - on pomyśli tylko o sobie). Każde uważne słuchanie i zainteresowanie sprawami drugiej osoby pozwala mu pielęgnować swój egoizm i nawet nie pomyśli, że ty go słuchasz i on jest tobie mógłby być bardzo wdzięczny!
Na razie to tyle, co chciałem napisać :-(
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Ludzie są egocentryczni, nie - egoistyczni (przynajmniej większość). Gdyby tak nie było, formy współdziałania społecznego nie byłby tak wydajne.



Ten post był krótki, bo Loża tak mi kazała :wink:.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Co Ty z Lożą w kółko (konsystorz jest na zebraniach papieskich, a nie w Loży masońskiej - tak w ogóle)? Wziąłeś kasę za pisanie na forum i musisz o tym nadawać kanałami dla ulgi?
Chłopak napisał tak mądrze, że nie dało się na to nic odpowiedzieć (u mnie też tak bywa nie raz :cool: , ale przynajmniej się nie zniechęcam). Jak już musisz komuś dawać buzi na pocieszenie, to mi. I wtedy to już może być z zasłanianiem się tą Lożą - niech stracę...
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

O nie, Konsystorz również jest w Masonerii. Szczególną rolę odgrywa w Wielkim Wschodzie (ryt pochodzący z Francji).

A moja uwaga, to swoiste spointowanie.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Nie ma tu drugiego rozmówcy przez którego muszę wchodzić tyle razy w Google, co przez Ciebie (Wschód i Francja tak mi się kłóciły, że musiałam sprawę zbadać) - niedługo odbierzesz mi całe nabzdyczenie na tle lotności umysłu i stracę swoją niepowtarzalną osobowość...

To jak tam się dostałeś jako 20-latek studiujący na UWr z tytułem doktorskim (zbiór info z różnych postów; na Twoim miejscu straciłabym głowę od tego kręcenia już dawno) 8O ? A propos egoizmu...
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Zawsze mógłbym mieć tytuł doktorski przyznany na lewo z jakiegoś dziwnego uniwersytetu (np. w Utah), na innym kierunku.
Poza tym nie wspominałem, że jestem w Wielkim Wschodzie Polski, mógłbym być w innej lozy opartej na Rycie Francuskim, jednak nie w sposób ortodoksyjny (np. stopnie nadawane dzięki protekcji). Jest to teoretycznie możliwe.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Niektórzy rodzą się w czepku, nie wątpię.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

I wtedy są najczęściej egoistami, prawda? Tak się przynajmniej mówi u nas w Loży.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Nie znam statystyk, ale skoro "u was" w Loży tak się mówi...

A a odnośnie sposobu adamusa na zmienianie egoisty, który go załamał (rozczarował, no ale w efekcie nie pisze, więc może jest załamany :cry:).
Żadnego z egoistów nie odmienia się chwaleniem go (według moich doświadczeń), ani krytykowaniem (nie uwierzy w obiektywność krytyki). Wobec egoisty przyjmuje się postawę roszczeniową. Im więcej próśb dasz radę złożyć, tym większy pożytek dla niego bez względu na to czy będzie je spełniał. Bo albo się będzie wynosił ponad ciebie metodą "ja nigdy tak nie skomlę" i urządzi sobie bardzo ciasne życie przez swoje ustawiczne osądy wokół swojej wyższości. Albo przestanie być egoistą, gdy zacznie zauważać jak ciężko mu się żyje bez innych (zależności od nich, proszenia).
Chwalić nieszczerze, instrumentalnie, nie warto zresztą kogokolwiek. To tylko rodzaj kłamstwa :twisted: . Nie może działać pozytywnie. A negatywnie na samego nadawcę.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Do tego sposobu niezbędna jest cecha charakteru zwana "samokrytycyzmem". Dodałbym też do tego "racjonalną analizę sytuacji w której się znajdujemy".

True egoista jest tych cech pozbawiany, ani prośbą, ani groźbą mu tego nie wyperswadujesz.
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

Toteż ja nie proponuję perswazji, tylko urządzenie mu piekła z jego własnego charakteru. Siebie może nie widzieć, ale innych zamiatających wszystko pod siebie i do siebie zobaczy tak błyskawicznie jak oceni.

Historia bez morału (bo bez tej praktyki :wink: )
Na pierwszym roku mieliśmy jedną dziewczynę w ciąży (choć w ogóle nie jedną), która wykorzystywała wszystkich, no bo w ciąży... Dużo nie chodziła, więc wszystko jej odstąpcie, pożyczcie, napiszcie za nią, bo przecież zginie i to będzie straszne! Jest trzeci rok, dziecko lata na nogach, modli się koło niej w kościele, a ona dalej lata z tym kloszem ochronnym. Żadnego pytania nie opracuje dla grupy na obronę, bo nie ma czasu, napiszcie za nią. Każdy temat ukradnie, choćby najbliższej koleżance, bo nie wiedzieć czemu taki jej się wydaje lepszy, więc strach przy niej otwierać usta. Kończy się semestr to od razu zaczyna od proszenia się - nadajcie jej swoje prace, pokażcie, ktokolwiek, z każdego przedmiotu, bo ona musi mieć wzór.
A trói w życiu nie da sobie postawić, bo od razu larum, jaka to niesprawiedliwość... I tym sposobem formalnie, to jest bardzo dobra studentka (nie wiem czy nie lepsza ode mnie), chociaż ani studenci nie mają wątpliwości, że ona się na studia nie nadaje, ani nauczyciele :-(
Ostatnio zmieniony śr cze 24, 2009 3:50 pm przez Xylomena, łącznie zmieniany 1 raz.
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
Awatar użytkownika
WielkiMason
****
Posty: 185
Rejestracja: sob cze 06, 2009 2:00 am

Post autor: WielkiMason »

Jest coś takiego jak "mentalność Kalego". Gdy Kali kraść krowa, to on realizować swoja potrzeba. Gdy Kalemu ukraść krowa, dokonano przestępstwa.

I tak też jest w tym wypadku - nie ma znaczenia, jak zachowują się i czują inni, ważne są tylko moje własne uczucia. I póki będę postrzegał świat poprzez siebie, nie dostrzegę, że ich zachowanie je spowodowane moim, a zwykłą złośliwością.
FrancisBegbie
*****
Posty: 596
Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am

Post autor: FrancisBegbie »

Może tutaj mieć zastosowanie teorii Freuda o Kulturze.

Hasło przewodnie: Kultura jako źródło cierpień...

Jednostka i społeczeństwo, nieustanna walka związana z dwoma podmiotami, która de facto toczy się między id i super ego czyli między jednostką a społeczeństwem czy też jednostką a kulturą. Człowiek gdyby nie fakt istnienia kultury byłby zwierzęciem. Z racji, iż ma zdolność m.in do wytworzenia kultury, abstrakcyjnego myślenia nie jest samym ID, więc nie jest zwierzęciem w czystej postaci egotycznych popędów. Ale za sprawą chęci ocalenia samego siebie utrzymuje ład w postaci umownej sprawiedliwości, poprzez którą jednostka jest represjonowana, życie nabiera charakteru realistycznego, a nie hedonistycznego. Ale co w zamian? W zamian jednostka otrzymuje to bezpieczeństwo.

A już odejścia od tego paradygmatu powodują, iż mamy różny wymiar kultury, pewne zachowania dewiacyjne, w których owo bezpieczeństwo jest zachwiane, etc. Występuje również zachwianie tudzież powstaje kryzys kulturowy, w którym cały dobytek kultury człowieka zostaje zatracany, a górę biorą nas popędy indywidualistyczne, zwierzęce.
W zależności jaką kulturę rozpatrujemy, tak należy naginać szalę pomiędzy indywidualnością, egoizmem, a altruizmem i społeczeństwem.

Mi się to podoba :P
Xylomena
*****
Posty: 544
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:00 am
Lokalizacja: Józefów
Kontakt:

Post autor: Xylomena »

To jeszcze zrób konkluzję na temat - czy z natury jesteśmy wszyscy egoistami. Ego jest w każdym, więc w każdym jest egoista (diabeł?)? A tacy różni umierający za innych pomimo posiadania ego, samoświadomości, id, ludzkiej percepcji, zdolności mówienia, czy czym tam nie wyszczególnić człowieka?
Skończona ilość słów dotyczy tylko skończonej ilości uczuć
FrancisBegbie
*****
Posty: 596
Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am

Post autor: FrancisBegbie »

No więc może tutaj zrobić tak (bo ja tam dobrze nie znam Freud'a)

Skoro id jak i ego i super ego jest w każdym (jakaś analogia do trzech części Platona, które trzymają fason w całości), tak też id uważam, że jest tutaj decydującym popędem w kontekście podmiotowego egoizmu. Skoro id i super ego toczą nieustanną walkę czyli kultura represjonuje spontaniczność człowieka, czyli jego egoizm, zwierzęcość itd., to każdy człowiek jest egoistą z natury. Kultura nie jest naturą jest już pewnym tworem, tudzież produktem - coś co jest naturalne, pierwotne jest nieoszlifowane jak diament. Gdyby nie zdolność człowieka do tworzenia kultury, jej kultywowania, rozwijania człowiek byłby zwierzęciem, egoistą, który pragnie zaspokoić własne żądze.

Ale co dalej? Powiedzmy, że człowiek odgrywa nieustanne bitwy, raz wygrywa, raz przegrywa (id i super ego) wówczas mamy do czynienia z przejawami nadmiernego altruizmu bądź egoizmu. W przypadku gdy nastąpi kryzys kulturowy (analogicznie mamy do czynienia z anomią Durkheima) - super ego zostaje całkowicie podporządkowane id i wtedy człowiek jest egoistą. Można to doczepić do samobójstw Durkheima, gdzie występuje...

- samobójstwo egoistyczne - będące skutkiem całkowitego rozerwania związków z ludźmi z najbliższego kręgu (głównie z rodziną)

oraz

- samobójstwo altruistyczne - wynikające z ogromnej więzi ze społeczeństwem (np. piloci kamikaze).

Pierwsze wynika z wygranej id, drugie ze względu na mat dla super ego. Jedno jest upadkiem, "anomią" kultury, a drugie jest przesytem i po części też "anomią", ale wynikającą nie z braku tejże, tylko z nadmiaru ścisłych zasad, do których nie może jednostka się dostosować i... szaleje.

Anomię rozumiałbym wówczas jako rozluźnienie pomiędzy normami i wartościami funkcjonującymi w kulturze, a możliwościami jednostki do realizacji tychże, czyli - albo jednostka nie ma tych norm i wartości poprzez brak kultury, upadek, albo są na tyle silne, że jednostka nie daje rady im sprostać...


Między tym wszystkim należy doszukiwać wariancji, gradacji (gdzie oba samobójstwa są jedynie skalami horyzontalnymi - z jednej strony id (egoizm), z drugiej s. ego (altruizm). Powyższy zarys stosowałbym jako paradygmat, a nie dogmat i z tego myślę, że można poniekąd uformować jakąś odpowiedź?

Czy źle Cię zrozumiałem Xylomeno? :)
ODPOWIEDZ