Wolność w związkach

Filozofia społeczna, psychologia społeczna, etyka, antropologia kulturowa
Socjopatka
****
Posty: 160
Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am

Wolność w związkach

Post autor: Socjopatka »

Wolność w związkach... Co to tak naprawdę oznacza?
Gdzie znajdują się granice?
Na ile można narzucić partnerowi co może a czego nie?
Czy w ogóle można czegokolwiek zabronić?
Jak postrzegacie wolność w związku Waszym, waszych znajomych, rodziców, gdzie jest złoty środek...
EnOKa
****
Posty: 287
Rejestracja: pt kwie 06, 2007 2:00 am
Lokalizacja: ok/Poznania

Post autor: EnOKa »

Czy można czegoś zabraniać dorosłemu partnerowi? Przypuszczam, że nie. Można powiedzieć, co nam się podoba, a czego nie tolerujemy i jakie mogą być tego konsekwencje z naszej strony. Granice znajdują się w naszej psychice :grin:
Jaki jest sposób? Nie wiem. Albo tolerujemy nasze zachowania i ufamy sobie, alno nie. KROPA
Socjopatka
****
Posty: 160
Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am

Post autor: Socjopatka »

EnOka, nic nie można zabronić = wszystko trzeba zaakceptować? Bo jesli nie możemy zabronić to albo to przyjmujemy w takiej formie jak jest, albo się z tym męczymy. Tak to rozumieć? Na ile można drugiej osobie narzucić zmianę, aby nie zabraniać i dać swobodę ale spełnić swoje oczekiwania i doprowadzić do celu jakim jest przystosowanie?
EnOKa
****
Posty: 287
Rejestracja: pt kwie 06, 2007 2:00 am
Lokalizacja: ok/Poznania

Post autor: EnOKa »

To, że nie możemy niczego zabronić nie oznacza wcale, iż należy to akceptować, tolerować. Możemy coś przyjmować w takiej formie w jakiej owo coś jest, ale nie musimy - dlatego kiedy trzeba należy z tym czymś skończyć (znów te cienkie granice). I nieczego nie możemy narzucać...
Wiem, że to skomplikowane ale nie mam ochoty na długie wywody :oops:
Socjopatka
****
Posty: 160
Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am

Post autor: Socjopatka »

Nie wykręcaj się brakiem ochoty... bo w ten sposób pytanie pozostanie bez odpowiedzi... Bo według mnie w teorii wszytsko może wyglądać pięknie. Partnerowi nic nie narzucamy, sami też chcemy dla siebie wolności i każdy jest zadowolony. A w praktyce mamy pomysł na partnera i chętnie byśmy lepili go jak miękką glinkę....
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

Jaka wolność?
Wolność od zakazów/nakazów, wolność od partnera (wierności), wolność od bycia sobą/kimś innym, czy jakiś jeszcze inny aspekt.
W jakich zwiazkach?
W związku małżeńskim czy partnerskim, posiadającym dzieci czy nie - to nie to samo.
Socjopatka
****
Posty: 160
Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am

Post autor: Socjopatka »

Socjo, związek to związek, czy papier przewartościowuje??
Wolność jako niezalezność, swoboda, a nie jako wyzwolenie OD....
socjopat
*****
Posty: 627
Rejestracja: pn lut 26, 2007 1:00 am

Post autor: socjopat »

... ale czy moja wolność jest równa naszej wolności - w związkach nieformalnych wolność każdego z partnerów jest zdaje się większa a mniejsze znaczenie ma wolność wspólna "Nasza"
Nie ma Mnie jesteśmy My, nie ma Mojej wolności jest Nasza, która jest więcej warta niż indywidualna, wtedy w grę wchodzi akceptacja, zrozumienie, przywiązanie, wspólny cel i wiele innych, chcemy pracować nad budowaniem wspólnego życia, przezwycieżać trudnośći itd ... w związkach nieformalnych brakuje spoiwa, które utrwalało by ten zwiazek i przy przeciwnościach losu łatwiej jest wyjść z tego związku niż pracować nad jego utrzymaniem - brak tego spoiwa jakim jest choćby małżeństwo czy wręcz dziecko. W zwiazku nieformalnym brak tego spoiwa, powoduje że większe znaczenie ma wolność indywidualna każdego z partnerów, a wiec moja wolność ma większe znaczenie niż My.
Takie czasy naszym babciom nawet się nie śniło o czymś takim jak rozwód, choćby niewiem co. Teraz to, że partner uparcie nie opuszcza klapy w toalecie może stanowić powód do wielkiej kłutni (zapewne w imie wolności jednej z osób w zwiazku) a być może i rozopadu związku. Mamy współcześnie coraz większe oczekiwania wc partnerów to tez nie sprostanie któremukolwiek z naszych oczekiwań może być powodem do rozpadu związku, czy to w imię wolnośći?
Wolność jako niezalezność, swoboda...
Wolność ma swoje granice, podobnie niezależnosć i swoboda, w prawdziwym zwiazku nie ma czegoś tajkiego jak niezależność, a moze się mylę.
Awatar użytkownika
PannaNikt
**
Posty: 10
Rejestracja: śr cze 13, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: PannaNikt »

Przede wszystkim wolność=zaufanie Tylko pytanie jak bardzo ufamy danej osobie.
Socjopatka
****
Posty: 160
Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am

Post autor: Socjopatka »

Wolność ma swoje granice, podobnie niezależnosć i swoboda, w prawdziwym zwiazku nie ma czegoś tajkiego jak niezależność, a moze się mylę.
No właśnie... chyba jednak tak jest, że w związku nie ma niezależności...
To dlatego wciąż jestem starą panną...
czarny55
**
Posty: 10
Rejestracja: ndz sty 13, 2008 1:00 am
Lokalizacja: Globalna wioska, zachodnia Polska

Post autor: czarny55 »

Pytanie czym jet niezależność w związku, jak ją pojmujemy.
Ostatnio zmieniony ndz maja 25, 2008 10:39 pm przez czarny55, łącznie zmieniany 1 raz.
Socjopatka
****
Posty: 160
Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am

Post autor: Socjopatka »

Czy dziecko rozwiązuje problem decyzyjny?Pozornie! Spaja, ma tylko nas i od nas zależy, ... komplikuje potwornie sprawy w sytuacji, gdy musimy się już rozstać;o wiele bardziej, niż wspólne samochody, konto, znajomi czy mieszkanie!
Mój kolega ostatnio orzekł, że bardziej niż dziecko wiąże ludzi kredyt :twisted:
czarny55
**
Posty: 10
Rejestracja: ndz sty 13, 2008 1:00 am
Lokalizacja: Globalna wioska, zachodnia Polska

Post autor: czarny55 »

Mój kolega ostatnio orzekł, że bardziej niż dziecko wiąże ludzi kredyt
Czyli by stworzyć stały związek i utrzymać przez długie lata,wystarczy podpisać papier, spłodzić gromadę dzieci, wziąć kilka kredytów...i mieć spokój do końca życia :twisted: :twisted: :twisted:
A poprzednio odnosiłem się do fragmentu wypowiedzi socjopata
w związkach nieformalnych brakuje spoiwa, które utrwalało by ten zwiazek i przy przeciwnościach losu łatwiej jest wyjść z tego związku niż pracować nad jego utrzymaniem - brak tego spoiwa jakim jest choćby małżeństwo czy wręcz dziecko.
Decyzja o zawarciu związku i macierzyństwie powinna być decyzją przemyślaną w pełnym aspekcie dojrzałości obojga partnerów, w którym słowo MY wyklucza niezależność i indywidualizm jednostki :!:
Socjopatka
****
Posty: 160
Rejestracja: ndz wrz 16, 2007 2:00 am

Post autor: Socjopatka »

Czarny, ja nie wiem jakie trzeba spełnić wytyczne żeby stworzyć długi stały związek, nie czuję się w tej kwestii ekspertem...
Aczkolwiek wydaje mi się, że sama miłość nie wystarcza...
Awatar użytkownika
Nadja
**
Posty: 18
Rejestracja: śr mar 19, 2008 1:00 am

Post autor: Nadja »

A co powiecie o związkach, w których istnieje ciche przyzwolenie na "zdrady" ?
Mówię o sytuacji, gdy partnerzy za obóstronną zgodą brykają się (lubię to stwierdzenie, przepraszam jeżeli kogoś uraziłam ;-) na boku- ot tak po prostu, dla rozrywki.
Teoretycznie zdrady ne ma- wszyscy wiedzą o co chodzi.
Może moralnie wygląda to kiepsko, ale wobec siebie są fair. A więź... może właśnie się umacnia? Wraca się do osoby, którą darzy się uczuciem...



Takie moje abstrakcje. (PS. mój związek jest w miarę normalny, nie mam wspólnego nic z sytuacją opisanąpowyżej, żeby nie było ;-)
ODPOWIEDZ