Nauka 2.0 - co sądzicie?

forum poświęcone pracom (lic./mgr), kolejnym etapom pisania pracy, dyskusjom na ich temat, zbieraniu informacji na temat źródeł i planów pracy oraz zbieraniu i analizowaniu danych przy użyciu SPSS, EXCEL

Moderator: FrancisBegbie

ODPOWIEDZ
FrancisBegbie
*****
Posty: 596
Rejestracja: sob cze 23, 2007 2:00 am

Nauka 2.0 - co sądzicie?

Post autor: FrancisBegbie »

Kod: Zaznacz cały

http://www.technoblog.pl/blog/1,84944,4998356.html



Tradycyjna nauka ma młodszą siostrę. Na naszych oczach rodzi się nowa rasa badaczy, którzy funkcjonować będą w społecznościach internetowych. Stoją przed nimi nowe wyzwania, które wymagają nieznanej dotychczas metodologii - twierdzi znany profesor informatyki. I ogłasza rewolucję.

Łukasz Partyka

Społeczności internetowe takie jak eBay, YouTube, Wikipedia, MySpace czy Facebook stają się olbrzymim i złożonym polem badawczym. Naukowcy muszą jednak całkowicie zmienić styl pracy i zająć się zupełnie nowymi zagadnieniami - przekonuje prof. Ben Shneiderman na łamach najnowszego numeru "Science".

Przez analogię do terminu Web 2.0 ukuł termin Nauka 2.0 na oznaczenie nowych form działalności badawczej. Nie chodzi po prostu o kilka nowych dyscyplin, ale o zmianę paradygmatu.

- Tytani Nauki 1.0 tacy jak Galileusz, Newton i Einstein tworzyli arcyważne równania opisujące zależności między grawitacją, elektrycznością, magnetyzmem i światłem. W odróżnieniu od nich, liderzy Nauki 2.0 badają zaufanie, empatię, odpowiedzialność i prywatność - wyjaśnia Shneiderman. - Wielką przygodą na najbliższe 400 lat będzie definiowanie, mierzenie i przewidywanie zależności między tymi zmiennymi, by móc przyspieszyć badania, wynalazki, biznes internetowy i edukację.

Żyjemy w świecie, który się do nas dopasowuje

Nauka w nowym wcieleniu jest potrzebna, żeby studiować złożone interdyscyplinarne problemy w obrębie rozwijających się bujnie społeczności internetowych. W najbliższym czasie ludzkość musi się zmierzyć z takimi zagadnieniami jak zaprojektowanie bezpiecznych kanałów głosowania przez internet, czy globalnych systemów ochrony środowiska i racjonalnego wydatkowania energii. Web 2.0 może również zdaniem Shneidermana wnieść wiele dobrego do współczesnych form współpracy międzynarodowej.

Tradycyjne dyscypliny nauki nie są bynajmniej skazane na zapomnienie. Jeśli chcemy latać w kosmos, czy chociażby zwiększać możliwości naszych komputerów i internetu, potrzebujemy inżynierii, nauk ścisłych i przyrodniczych. Shneiderman nie jest informatykiem nawróconym niespodziewanie na jakąś dziwną wersję socjologii, z której nic nie wynika dla normalnych ludzi. Chodzi jednak o fenomen, w którym setki milionów normalnych ludzi już uczestniczą. Godziny, które codziennie spędzamy online, oznaczają dla każdego internauty wiele nowych zagrożeń i problemów, które pojawiają się szybciej, niż jesteśmy w stanie opisać je i im zaradzić. Musimy poznawać te zjawiska nim całkowicie wymkną się nam spod kontroli.

Dotychczasowa praktyka wygląda tak, że socjolodzy i psycholodzy badają rosnące rzesze ludzi uzależnionych od sieci, albo tak zwanych wirtualnych uchodźców, którzy zupełnie świadomie wybierają życie wśród elfów i smoków w grze World of Worcraft, uciekając przed nieciekawą egzystencją magazyniera czy sklepowej kasjerki. Ekonomiści interesują się także handlem wirtualnymi przedmiotami i niejednokrotnie traktują społeczności internetowe jak wygodne modele "prawdziwych" gospodarek.

Tymczasem traktowanie internetu jak odrębnego "wirtualnego świata" jest pułapką. Badania marketingowe ujawniają, że młodzi ludzie nie myślą w ten sposób o sieci, w której przecież spędzają coraz więcej czasu. Internetowe znajomości, zabawa i praca to po prostu część naszego życia.

Podstawowa cecha serwisów Web 2.0, które cieszą się tak wielką popularnością, to ciągłe zmiany. Serwisy automatycznie dopasowują się do użytkowników, do ich preferencji i zainteresowań, do panujących mód i nagłych wydarzeń, które uznajemy za ważne. Świat, którego internet jest częścią, dostosowuje się do ludzi.

Współpraca to podstawa

Poza kłopotami, z którymi trzeba sobie radzić, społeczności internetowe przynoszą całe spektrum nieznanych dotychczas możliwości. Zwłaszcza, że internet dzięki telefonii komórkowej i sieciom Wi-Fi staje się coraz bardziej niezależny od kabli i tradycyjnych komputerów i tym samym towarzyszy nam już niemal przez cały czas.

Serwisy aukcyjne i sklepy internetowe sprzężone z porównywarkami cen odniosły tak wielki sukces w ostatnich latach, że najpoważniejszym zagrożeniem dla ich rozwoju jest infrastruktura pocztowa (i nie chodzi tylko o Pocztę Polską). Dziś handel bez internetu jest już niemal niemożliwy.

Redagowana przez internautów Wikipedia może się śmiało mierzyć z najlepszymi encyklopediami układanymi przez uznanych ekspertów. Olbrzymie bazy danych medycznych gromadzone w sieci już teraz pozwalają lekarzom i naukowcom na badanie chorób, z którymi dotychczas nie można było sobie poradzić.
Blogosfera, portale na których umieszczamy amatorskie wideo i zdjęcia, a także serwisy informacyjne redagowane przez rzesze zwykłych użytkowników bardzo zmieniły dziennikarstwo i współczesne media, niezmiernie przyspieszając i wzbogacając obieg informacji w społeczeństwie. A trwająca w USA kampania prezydencka udowadnia, jak olbrzymią siłę polityczną mają aktywni internauci.

W tych wszystkich nowych formach wymiany informacji Shneiderman widzi szanse dla nauki.

Rewolucja napotka na opór środowiska

Jak będzie wyglądać nowa era? Osiągnięcia inżynierii komputerowej i informatyki musimy połączyć z wrażliwością nauk społecznych.

- Naukowcy skoncentrowani na technologii mierzą dziś postępy w petabajtach danych i petaflopach mocy obliczeniowej, a badacze nastawieni na współpracę będą mierzyć wzrost petakolabów współpracy i petakontribów uzyskanej pomocy - zapowiada Shneiderman. Jego zdaniem, naukowiec nie będzie mógł się obyć bez wielotysięcznych rzesz internautów pomagających przy jego własnym projekcie.

Rewolucja już się zaczęła. Wydawcy czasopism naukowych i organizatorzy konferencji zaczynają zauważać nowe zagadnienia, a obok uznanych tytułów i imprez pojawiają się internetowe czasopisma, w których prace publikuje się zanim zostaną oficjalnie zrecenzowane i międzynarodowa społeczność badaczy dyskutuje nad nowymi hipotezami długo przed oficjalną datą jej publikacji. Także wykładowcy uniwersyteccy zaczęli uczyć nowych metod badawczych opartych na współpracy przez internet.

NASA na przykład nie wyobraża sobie, żeby astronauci, którzy wylądują na Marsie za kilkanaście lat, byli odcięci od internetu. Agencja przeznaczyła spore środki na badania nad połączeniem innych planet szerokopasmowymi łączami z Ziemią i nad sieciami społecznościowymi w stylu Second Life, w których badacze z powierzchni innego globu będą mogli efektywnie współpracować z naukowcami na Ziemi. Jak przystało na nowe trendy, prace nad tym projektem prowadzone są również na terenie wirtualnych ośrodków naukowych.

Zdaniem Shneidermana pionierzy Nauki 2.0 napotkają wkrótce na opór ze strony tradycjonalistów. - Powinni przygotować się na sprzeciw wobec nowych pomysłów, który jest zawsze częścią działalności naukowej - ostrzega. - Pod tym wzglądem Nauka 2.0 będzie częścią wielkiej tradycji.

http://www.technoblog.pl/blog/1,84944,4998356.html
ODPOWIEDZ