Witamy na stronie socjologia.pl - polskim wortalu socjologicznym. Forum socjologów. Socjologia w szkole wyższej i na co dzień. Pomysły, pomoc, konsultacje w pracach pisemnych z socjologii.
forum poświęcone pracom (lic./mgr), kolejnym etapom pisania pracy, dyskusjom na ich temat, zbieraniu informacji na temat źródeł i planów pracy oraz zbieraniu i analizowaniu danych przy użyciu SPSS, EXCEL
Trafiłam tu( chwała mi czy stronie za to ) z bardzo wielu dziwnych powodów ale mniejsza o większość.
Mam pytanie dotyczące tematu mojej pracy magisterskiej.
Postanowiłam podjąć tematykę rozwodów a dokładniej równouprawnienie a wzrastający poziom rozwodów. W swoich rozważaniach chciałabym uwzględnić proces socjalizacji i kształtowane w nim role społeczne, które przez bum równouprawnienia tak się modyfikują że powodują przykre konsekwencje (oczywiście m.in ) rozwodów. Nie wiem czy w ogóle podjąć taką tematykę. Może mielibyście w związku z tym jakąś opinie?
Pozdrawiam
moim zdaniem za dużo zmiennych towarzyszy rozwodom aby móc badać prostą zależność pomiędzy równouprawnieniem a rozwodami. Jeżeli chcesz badać równouprawnienie to może oprzyj się na opinii osób żyjących w związkach i singli. To taka luźna propozycja, ale na pewno zastanów się jeszcze. Aha, jeżeli chcesz badać rozwody to zapewne masz dostęp do akt sądowych? Być może więc warto zmienić założenie co do zmiennej niezależnej (równouprawnienie) i zastąpić je czynnikami bardziej rzeczywistymi i strukturalnymi.
w tego typu badaniu nie sposób nie ograniczyć się do konkretnych osób, bo jak wiadomo w tym kraju w małżeństiwe są dwie płcie i teraz kto wnosi o rozwód, z czyjej winy nastąpił rozpad a wtedy czy równouprawnienie miało cokolwiek wspólnego z rozpadem związku, ciężko dowieść
bardziej bym radził pójść w stronę właśnie płci i rozwodu, co decyduje w przypadku kobiet i mężczyzn o podjęciu decyzji o rozstaniu (rozwodzie), czyli determinanty czy jakoś tak, wtedy być może po badanizach dojdziesz w jednym z wniosków, że równouprawnienie zaiste może sprzyjać podjęciu decyzji o rozwodzie, no ale .... powodzenia!
Spotkałem się ostatnio z absurdalną tezą, że prawo rozwodowe sprzyja poligamii, czyli przywilejom burżuazyjnym.
Dobre spostrzeżenie Tomku. Poprzez płeć można domniemywać o równouprawnieniu, tylko trzeba ustalić przynajmniej w teorii poziom równouprawnienia dla każdej z płci.
Witam
Bardzo`Wam`dziękuję za opinie
Mój temat sie skrystalizował, nareszcie!
otóż będą i rozwody i równouprawnienie.
Tak jak w opinii jednego gościa bedzię to określona grupa osób. Otóż zamierzam zrobić wywiady swobodne z mężczyznami z Ruchu obrony praw ojca i zostane przy pytaniach o powodach rozwodu z uwzględnieniem równouprawnienia ale takżę zapytam o ich równe prawa korzystania z przywileju bycia ojcem. Taaa... dam
Gdyby przyszła Wam do głowy jakaś ciekawa literatura bardzo proszę o odzew
Pozdrawiam
P.s już dziękuje za opinie zależy mi by raz postawiony problem juz sie nie modyfikował innymi słowy nie róbcie mi już kiełbie we łbie oczywiście żartuje
więzi zawsze towarzyszą przymusy, nie ma czegoś takiego jak nieskrępowana wolna wola. Ksiądz się zawsze pyta, czy ktoś cię zmusza do ślubu, a ty odpowiadasz, że nie, ale i tak wiesz, że to nie prawda, że jakieś zewnętrzne czynniki kształtują tę relację.
Ślub ma gwarantować stałość związku i scalać rodzinę w jej wszystkich fazach rozwoju, a że coraz częściej nie gwarantuje to już inna sprawa.
Nie mniej ślub jest jedną z wielu "umów" zawieranych w naszym życiu, a że szczególna umowa to i otoczka specjalna jest - ceremonia - jakby było co świętować
Chociaż są różnice i w tym zakresie, jedni wolą cichy ślub cywilny bezz fety i licznych gości, inni robią wielką fetę z minimum gości, jeszce inni biorą ślub w jakimś egzotycznym kraju lub w oryginalnym starym kosciółku gdzieś na krańcu Polski. Motywy są pewnie rózne, zmiennych wiele, hmmm też ciekawy problem do zbadania dla młodych socjologów Ślub jako rytuał przejścia...
geneza ślubu może wynikać z chęci ograniczenia poligamii, czyli de facto z ograniczenia wpływów najzamożniejszych warstw społecznych. Ślub jako umowa społeczna ma być barierą obronną dla ładu i składu. Kobieta ma być wierna a mężczyzna może być tylko z jednym mężczyzną. Ślub nie służy niczemu innemu jak tylko sztucznemu podtrzymywaniu więzi społecznych, nawet jeżeli tych już nie ma. Kościół jest przeciwny rozwodom, bo żyje z gospodarki społecznej (podarków) i dobrze wie, że jak się społeczeństwo posypie i do władzy dojdą poligamiczni hegemoni to kościół będzie musiał walczyć z silniejszą władzą państwową. Niemniej jednak sytuacja kościoła w PRL przemawia raczej za tym, że jak na ironię kościół zyskuje na sile kiedy rządzi despota.