Randki a sprawa polska, czyli jak to wygląda po latach

gdzie studiować i dlaczego socjologię, gdzie zdobyć dodatkową wiedzę socjologiczną
ODPOWIEDZ
Ritter
*****
Posty: 610
Rejestracja: pn cze 25, 2007 2:00 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Randki a sprawa polska, czyli jak to wygląda po latach

Post autor: Ritter »

Podobno z perspektywy czasu wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej. Uświadomienie sobie tego bywa przydatne, zwłaszcza dla naszych dzieci. Dzięki temu, nie suszymy im głowy. No, w każdym razie, robimy to z nieco mniejszym zapałem.

Od jakiegoś czasu muszę się godzić z faktem, że mój syn ma dziewczynę. Zasadniczo nie stanowi to dla mnie problemu. Zasadniczo. Niestety, posiadanie dziewczyny wiąże się, jak wiadomo, ze zjawiskiem chodzenia na randki. I tu już sprawa nieco się komplikuje. Bowiem czas, jaki syn gotów jest przeznaczyć na owe spotkania, istotnie przekracza moje wyobrażenia o tym, ile czasu siedemnastolatek powinien poświęcać na podobne rozrywki. W zestawieniu z czasem przeznaczonym na naukę, zwłaszcza. Dyskusje na ten temat stały się ostatnio zarzewiem sporów i dramatycznych wręcz konfliktów. Jeden z nich wybuchł kilka dni temu.

Większą część sobotniego popołudnia syn spędził świętując urodziny swojej sympatii. Rano trochę się uczył, a teraz porzucone z radością podręczniki leżały sobie smętnie w jego pokoju, wywołując we mnie niepokój i irytację. "Zawali maturę! Wezmą go do woja! Stoczy się i osiądzie na dnie!" - myślałam złowieszczo. W końcu mój "randkowicz" wrócił do domu, cały w skowronkach i aurze typowej dla świeżo upieczonego Romea. Obiadu nie chciał ("Zjedliśmy coś na mieście"), a na pytania, jak było, odpowiadał monosylabami, którym towarzyszył jednak dosyć charakterystyczny uśmiech. Randka chyba się udała. "Dobra - pomyślałam - nie bądźmy małostkowi! Trudno, żeby ciągle się uczył! Przysiądzie i nadrobi zaległości." - I pełna najlepszych intencji, łagodnie starałam się zachęcić syna, by teraz, skoro spotkanie ma już za sobą, oddał się zajęciom bardziej przyziemnym, acz pożytecznym - czyli odrabianiu lekcji.

Prawie się udało, kiedy zadzwonił telefon. "To do mnie!" - wrzasnął syn, jakby telefon wysyłał jakieś pozaakustyczne sygnały. Po czym zamknął się w pokoju na kwadrans. Kiedy się stamtąd wynurzył, jego mina wyraźnie wskazywała na to, że JEST SPRAWA.

Z perspektywy czasu

Mamo - zaczął uroczyście - muszę wyjść.
- O? - udałam zaskoczoną - A dokąd?
Tu nastąpiło zawiłe i mętne tłumaczenie, z którego, pomijając niejasne szczegóły, wynikało jednak niezbicie, że randka, która dopiero co się skończyła, MUSI mieć ciąg dalszy. I to teraz, natychmiast.
- Obiecuję, że jutro będę się uczył! - zaklinał się syn.
- Jutro NA PEWNO będziesz się uczył! - powiedziałam dobitnie. - Co więcej, będziesz się uczył także dziś! A w ogóle to coraz mniej mi się to podoba! - dodałam. - Randki randkami, ale nie pozwolę, żebyś przez to zawalił szkołę!

Syn spojrzał na mnie najpierw z miną skrzywdzonej niewinności, która mówiła "Ależ, jak możesz nawet mówić coś takiego?!", ale po chwili wahania postanowił zmienić taktykę.
- Mama! - zaczął z determinacją. - Przypomnij sobie! Sama mi opowiadałaś, jak zawaliłaś egzaminy na studia, bo się zakochałaś! Powinnaś mnie rozumieć.

W tym momencie przeklęłam moją naiwną szczerość, która kazała mi kiedyś tak beztrosko odkryć przed synem grzechy młodości. Następnym razem, jak mnie najdzie ochota do wspomnień, to najpierw ugryzę się w język. Ale teraz trzeba było ratować sytuację.

- Zawaliłam, to fakt. - przyznałam dzielnie - Ale potem gorzko tego żałowałam! I bardzo bym nie chciała, żebyś...
- A teraz? - wpadł mi w słowo syn.
- Co, teraz? - spytałam zbita z tropu.
- A TERAZ tego żałujesz? - postawił kropkę nad i.
- A teraz... - zaczęłam z zamiarem wygłoszenia dłuższego wykładu na temat "Jak łatwo sobie można zmarnować życie" - A TERAZ nie żałuję - wyznałam uczciwie. - Bo w końcu poszłam na całkiem inne studia. Tylko, że to nie ma nic do rzeczy - dorzuciłam stanowczo.
- Nie ma - przyznał, ku mojemu zdumieniu, syn. - Ale sama widzisz, że z perspektywy czasu to inaczej wygląda.
I poszedł na randkę.
Źródło: wiadomosci24.pl
Autor: Beata Biały
Źródło: tutaj
Stirlitz idąc przez Unter den Linden zauważył człowieka zamalowującego napis na ścianie.
Moderator - pomyślał Stirlitz.
ODPOWIEDZ